sobota, 19 Kwiecień 2014

Uczta w Koblencji

1

Onegdaj szwagier wpadł dziarsko na nasze zgromadzenie winiarskie. Oznajmił nam krótko: miałem sen! Zamarliśmy. Zapytaliśmy unisono: jaki sen? On bez ogródek: spotkałem Sokratesa! Piłem wino z Sokratesem! Ktoś wypalił, że był taki piłkarz brazylijski o takim imieniu. Szwagier nie odpowiedział, tylko zmierzył surowo wzrokiem ignoranta. Wszystko jasne, chodziło właśnie o tego Sokratesa. Przecież to sen, a w nim może wszystko się zdarzyć. Można mieć nawet objawienie, ale wracajmy do sprawy. Czekaliśmy na relację. Szwagier oznajmił, że opowie, szczegół, po szczególe, kadr po kadrze. Po chwili zaczął opowiadać:

„Wydaje mi się, że jestem w mieście Koblencja w Niemczech. Dlaczego tam, zupełnie nie wiem. Czuje się tak, jakbym zaczął oglądać film od połowy, nie bardzo rozumiejąc, co się dzieje. Idę jakąś ulicą prawdopodobnie do miasta i spotykam Sokratesa, po prostu wiedziałem, że to jest właśnie on. Był świeżo umyty i z podeszwami na nogach, a to mu się rzadko zdarzało; więc go zapytałem, dokąd idzie, że się taki ładny zrobił.

Moment! Ale przecież to zdanie wprost wyrwane z dialogu Uczta Platona! Szwagier cytował Platona! Prawdopodobnie bezwiednie, jak medium, bo nie wierzyliśmy, że mógł nauczyć się na pamięć tego fragmentu. I tak splatała się fikcja snu szwagra z wielkim, bodaj najwspanialszym, dialogiem Platona, który także prawdopodobnie był nieco sfabularyzowany na użytek filozoficznego manifestu Platona. Dwie splatające się fikcje i jeszcze do tego podróż szwagra w czasie. On natomiast wcielił się w postać Arystodema. Niesamowite. Tylko dlaczego akcja snu rozgrywa się w Koblencji? Jest to miasto, gdzie Mozela wpada do Renu, główny region najlepszych rieslingów Niemiec, a może i całego świata. Może to wynika z tego, że średniowieczna Koblencja to perła Niemiec; niedaleko jest uniwersytecki Heidelberg, w którym tworzyli i pisali m.in. Friedrich Hegel, Karl Jaspers czy Martin Luther. Sokrates jednak nie miał wiele wspólnego z pierwszym i ostatnim z wymienionych. No ale to jednak stolica niemieckiej filozofii. To coś wyjaśnia, ale zarazem mocno intryguje, bo dlaczego akcja snu nie rozgrywa się w Atenach, a w niemieckiej Koblencji? Wszyscy wpatrywaliśmy się w szwagra, a ten kontynuował swoją opowieść:

Pytam Sokratesa, gdzie idzie? Odpowiada, że idzie na ucztę do Agatona. Ja wiedziałem, że takowa uczta ma się odbyć u Agatona, ale zaproszenia nie dostałem i powiedziałem o tym Sokratesowi. Na co on zaczyna mnie namawiać abym poszedł mimo braku zaproszenia, na tak zwany krzywy ryj, jak nazywają takie wizyty u nas w Galicji. Zgadzam się na to chyba dlatego, że taką propozycję złożył mi sam Sokrates. Przychodzimy do domu Agatona, chyba gdzieś na obrzeżach Koblencji, nad jego domem była południowo-zachodnia ekspozycja działek, niedaleko: Bachrach, Kobern-Gondorf, Burg-Eltz. Krajobraz wprost epicki. Agaton zobaczywszy mnie przywitał mnie serdecznie i oświadczył, że chciał mnie zaprosić, ale nie mógł znaleźć. Zasiedliśmy nie przy stole, ale ułożyliśmy, jak to czynili biesiadnicy w starożytnej Grecji, po czym chłopiec, zapewne niewolnik, obmył mi nogi i pomógł się ułożyć obok człowieka o imieniu Eriksymach.

Pauzaniasz, uczestnik uczty, zabrał głos i powiedział: „Dobrze, moi panowie, ale jakby to można sobie ułatwić to picie. Co do mnie, to powiadam wam, że doprawdy, bardzo mi jest niedobrze z tego wczorajszego pijaństwa i pragnąłbym jakiegoś odświeżenia. A myślę, że niejeden z was także. Byliście przecież wczoraj. Pomyślcie więc, jakim by też sposobem można pić możliwie lekko.”

Sprawdziliśmy, szwagier zacytował słowo w słowo wypowiedź Pauzaniasza z tekstu Uczta Platona. Inna rzecz, że ciekawe jakie wina pili wczoraj, pewnie rieslinga, skoro akcja dzieje się właśnie w Koblencji. No ale w śnie może zdarzyć wszystko i przemieszczanie się turbulentnie w czasie i przestrzeni jest zupełnie możliwe, a nawet naturalne. Także pogłoski o dużej ilości spożywanego wina w antycznych czasach nie są przesadzone. Wtedy potrafili wypić, nie to co dzisiaj. Czasy kursu na zdrowie w wydaniu narcystycznym i de facto hipochondrycznym, zniewieścieli mężczyźni, którzy ze względu na poranny jogging obawiają się otworzyć kolejną butelkę, choćby i Auslese Sonnenuhr. Dajmy spokój tym gorzkim dygresjom. Szwagier kontynuował relację:

Na stołach stała cała masa win, najlepszych rieslingów z całej Mozeli, ale także z Rheingau, Nahe i Palatynatu. Pośród nich zauważyłem czołówkę apelacji, wszystkich gmin Mozeli i reprezentantów innych znamienitych regionów niemieckiego rieslinga. Największa reprezentacja rieslingów była jednak z Mozeli. Szykowała się wielka, winna uczta. Do przegryzania był kozi ser i pieczyste z jagnięciny. Nalałem sobie do kielicha na początek spatlase Fritza Haaga, cesarza Środkowej Mozeli. Inni uczestnicy nalewali sobie także wina z wielu otwartych butelek i trzymanych w marmurowych pojemnikach z bryłami lodu, ktoś nalewał sobie Clemensa Buscha, inny Dr Loosen, ale też nalewano Donnhof z Nahe, czy Breuer z Rheingau. Wyglądało to imponująco. Riesling w najlepszych realizacjach, w antycznym anturażu.

No w tym wątku relacja szwagra zaczęła się nieco rozjeżdżać w stosunku do Platona. On nie wspominał o pitych winach, a tym bardziej o ich markach. Owszem, dużo było w Uczcie dygresji o pijaństwie, obżarstwie, czkawce i innych związanych z ucztowaniem. Nie spodziewaliśmy się, że dalszy bieg zdarzeń w śnie szwagra będzie podlegał dyktatowi Platona, i że właśnie szwagrowa oniryczna świadomość wybierze swoją własną drogę. Skądinąd, wywody o potędze Erosa, jakimi raczyli nas uczestnicy biesiady wedle Platona były, tyle zabawne, co nieco puste. Jedynie rozsądnie i błyskotliwe wypowiedział się Sokrates, że Eros to filozofia, umiłowanie mądrości i pragnienie posiadania jej, ale i wielopoziomowe dojrzewanie człowieka, samookreślanie się. Ale nie pora tutaj na wywód o sokratejskim Erosie. Słuchajmy dalej relacji szwagra:

Wtem wstał Agaton i oświadczył: „istnieje niechybna i oczywista wyższość win z regionu Mozeli nad rieslingami z regionu Rheingau, Palatynatu, Nahe, Badenii, ale także z Alzacji, Wachau, że o Nowym Świecie nie wspomnę. Głębia i różnorodność rieslingów mozelskich wynika z doskonałego podglebia, rocznej średniej temperatur w odniesieniu do kluczowych pór roku, siły wiatrów, nasłonecznienia a także ludzi, którzy rozumieją tę ziemie i jej plony, umieją sporządzić najlepsze trunki oparte o riesling i nikt im się nie może równać. Riesling w ekspresji mozelskiej, to najwybitniejsze wino jakie stworzono na świecie!”

Potem Agaton zaczął podawać masę mądrych faktów, szczegółów. Mowa Agatona zrobiła wielkie wrażenie na zebranych. Po Agatonie zabrali głos: Fajdros, który chwalił riesling jako najstarszy szczep, który budzi pragnienie życia w cnocie. Pauzaniasz oznajmił, że riesling to czynnik męski, a nawet homoseksualny.

Tak teraz zrozumieliśmy wszystko, no prawie wszystko. W szwagrowym śnie Eros z Uczty Platona zmienił się w Riesling! Wszak w Uczcie Pauzaniasz wypowiedział frazy ku chwale homoseksualnej miłości! Fajdros natomiast mówił o cnocie, ale rozumianej nie na sposób scholastyczny, tylko antyczny. Wszystko w tym śnie stawało się coraz bardziej zdumiewające. Szwagier ciągnął dalej swą opowieść:

Zabrał głos Arystofanes i stwierdził, że nie jest w pełni znana potęga riesling. Pragnienie i poszukiwanie doskonałości w winie realizuje się najbliżej właśnie w riesling, a nawet dodał, że owo poszukiwanie i pragnienie, realizuje się w riesling, szczególnie tym sadzonym w regionie Mozeli. Przewrotne to nico było i wszyscy z uznaniem pokiwali głowami z uznaniem dla ekwilibrystyki retorycznej Arystofanesa. Sokrates milczał, ale wszyscy wiedzieliśmy, że rychło zabierze głos i w swoim zwyczaju objaśni nam w czym rzecz. Czekaliśmy. Sokrates nim zaczął swój wywód zarządził, aby wszyscy nalali sobie wina po same brzegi pucharów, no i poszły w ruch liczne flaszki i nalewaliśmy sobie. Ja po uprzednim wypiciu kilku spatlese i auslese z Mozeli od: Von Schubert, Joh Prum, Geltz-Zilliken, Lowensein, ale i Schonleber z Nahe, czy Petera Kuna i Roberta Weil z Rheingau, postanowiłem skosztować Karthauserhof auslese.

Tylko we śnie można pić takie wina, ale szkoda, że nam się nie przyśniła taka uczta i degustacja, a właśnie szwagrowi. On ma szczęście i zawsze spada na cztery łapy. Chcieliśmy zapytać szwagra o roczniki tych win, no ale odpowiedź sama się nasuwała, że 400 lat przed naszą erą. No ale na terenie Mozeli był zapewne ciemny las i żadnej winorośli nie było w tym miejscu, a przodkowie mieszkańców Trewiru chodzi w skórach i maczugami w rękach. Każdy, słuchający szwagra, bał się wyskoczyć z głupim pytaniem, które nie będzie logiczne. No ale przecież logika snów, a ściślej jej brak, dopuszcza wszelakie paradoksy i nawet to, że owe zdumiewające spotkanie i uczta mogła mieć miejsce w 2014 roku. Przychodziły nam takie różne myśli, pytania i analizy do głowy. No ale zaraz miał przemówić Sokrates. Słuchaliśmy z zapartym tchem i szwagier ciągnął swoją opowieść:

Sokrates po nalaniu sobie pełnego kielicha, o pojemności całej flaszki ułożył się obok Agatona. Specjalnie podglądałem Sokratesa, czym on napełni swój kielich, no i nalał całą flaszkę auslese Egona Mullera z działki Schwarzhofberger. Wspaniały wybór! Rozpoczął wreszcie swoją mowę:

„Pięknie mówicie i macie racje, ale ja tylko chce nieco uzupełnić to co powiedzieliście. Czym jest twierdzenie, że riesling jest najwspanialszym szczepem i wina z niego są także najlepsze, a ich sublimacją jest mozelskie auslese? Ktoś też mówił, że reński riesling jest najlepszy, ja piłem wczoraj wspaniałe auslese od Schonleber z Nahe, bo je szczególnie lubię, pewnie wśród nas są i zwolennicy Erste Lage z Palatynatu. Co to pokazuje mój Agatonie? Ze inni nie mają racji? A właśnie ty ją posiadłeś i uważasz, że mozelski riesling jest najwspanialszym winem? Masz rację, czy nie masz racji? Otóż, masz ją i nie masz! Masz rację, jak mówisz, że jest najlepsze, ale właśnie dla ciebie najlepsze. To twoja własna opinia, do której masz prawo. Ale czy ona może się stać prawdą absolutną i powszechną? Chcemy aby nasze sądy były powszechne, aby były uznane przez innych. To takie chciejstwo, takie ludzkie. Każdy ma prawo do opinii, ale nie powinien też głosić, że jego opinia jest prawdą obiektywną. Ty Agatonie tak nie powiedziałeś, na szczęście tak nie powiedziałeś. Jaka jest różnica pomiędzy prawdą absolutną a subiektywnymi sądami, które wyrażamy? Jest ona podoba do różnicy pomiędzy mądrością a nieuctwem. Pragniemy prawdy absolutnej, bo jej nie posiadamy, mamy tylko swoje własne prawdy, subiektywne sądy o rzeczach, także o riesling. Ten kto się zastanawia, tak jak my, próbuje dowodzić, spierać się, przedstawiać rację jest filozofem, bo tylko ci chcą dojść do prawdy absolutnej, no ale nigdy jej nie posiądą, mogą się zbliżyć, ale zawsze będą pomiędzy mądrością a nieuctwem. Bogowie nie muszą filozofować, zastanawiać się, ponieważ mają modrość i znają prawdę absolutną. Nieucy zaś także nie filozofują i nie dociekają, bo nie chcą być mądrzejszymi, wystarcza im branie za prawdę absolutną swoich subiektywnych sądów. Nieucy to zakute pały i zadawalają się ersatzami prawdy, do niczego nie zmierzają, a stoją. To oni mogą twierdzić, że riesling jest najwspanialszym winem świata, albo to, że ziemia jest płaska. A ty Agatonie zadajesz pytanie: czy aby nie jest tak, że riesling jest najlepszym winem świata? To zasadnicza różnica. W pytaniach tkwi znacznie głębszy sens niż w odpowiedziach, bo te najczęściej są subiektywnymi sądami. Jakie zatem jest najlepsze wino świata? Najlepsze wino świata jest to, które akurat piję i sprawia mi przyjemność, mnie Sokratesowi sprawia przyjemność. Codziennie piję wino i codziennie wino sprawia mi przyjemność, więc codziennie piję najlepsze wino świata. Bywa nim zatem i riesling, ale i chablis i montrachet, charlemagne, ale jest nim pommard, barolo i brunello, ale jest nim także dobre wino z Rioja i Douro, jest nim także wino z Medoc. Nigdy nim nie jest wino, które skwaśniało, bo to nie jest już wino.”

Sokrates skończył swą mądrą mowę. Zapadła cisza. Jeżeli zachwyt ma zapach i smak, to wtedy go czuliśmy, trąci nieco rieslingiem we wcieleniu auslese, ze wszystkich działek Mozeli.

Agaton szczerze wyściskał Sokratesa, napełnił mu także kielich najlepszym auslese od Lowenstein. Nalewając podkreślił, że według niego to auslese jest najlepsze, ale właśnie dzisiaj najlepsze. W naszym imieniu zabrał głos Alkibiades. Wygłosił wspaniałą mowę dziękczynną, wychwalał mądrość Sokratesa, my potakiwaliśmy zgodnie.

Wstał już Agaton, żeby się ułożyć przy Sokratesie, kiedy przez drzwi otwarte, których ktoś wychodząc nie zamknął, gromada pijaków wpadła. Wpadli, rozgościli się, zrobił się hałas okropny, zaczęto pić bez żadnego porządku, pod przymusem i nad miarę.

Znowu szwagier zacytował wprost Platona. Takie jest zakończenie Uczty. Czy aby na pewno bezwiednie szwagier cytował? Jak to wyjaśnić? Narzucały się kolejne pytania. Szwagier był już przy końcu opowieści:

Zasnąłem chyba, jednak zbyt wiele wina wypiłem, gdy otworzyłem oczy widziałem, że jedni już poszli inni śpią, tylko jeszcze Agaton, Arystofanes i Sokrates piją kolejkę z dużej czary. Co pili, tego nie widziałem, ale stały obok nich puste flaszki po winach Georga Breuera i Roberta Weila.

Kiedy ich Sokrates uśpił reńskim, wtedy wstał i wyszedł, a za nim poszedłem i ja. Było już rano, świtało. Rozpłynęliśmy się w porannej mgle, która leniwie spowijała winne tarasy.

Oto koniec mojego snu.

Nie wiedzieliśmy jak to skomentować. Ktoś wpadł na doskonały pomysł i przyniósł schodzoną butelkę auslese od Karthauserhof z 2002. Dokładnie taką samą jaką szwagier pił podczas snu. Nalaliśmy sobie w milczeniu po kielichu, starczyło dla wszystkich trunku, tylko kieliszki mieliśmy mniejsze niż te ze szwagrowego snu. Wypiliśmy. Szwagier stwierdził, że zupełnie podobnie smakowało to wino, gdy śnił. No tak, tylko ta butelka w rzeczywistości kosztuje nieco grosza, a ta oniryczna jest zupełnie za darmo. Szwagier miał skłonności do optymalizacji, a równocześnie do maksymalizacji relacji cena-jakość, tym razem zbliżył się do ekstremum.

Pijąc to auslese od Karthauserhof, ktoś powiedział, że wydaje mu się, że najwspanialszym regionem winiarskim świata jest Bordeaux. I w tym momencie rozgorzała dyskusja. Noc była przed nami, moc czasu i tak zaczęliśmy naszą ucztę-biesiadę i wymianę opinii, ale to już inna historia, nadająca się na osobną relację…

Skosztowaliśmy kilku spatlese i auslese, w tym tego, które pił szwagier z Sokratesem, podczas swojego snu. My podczas naszej uczty nie piliśmy może tak znamienitych rieslingów, ale nie mamy się czego wstydzić. Nad ranem szwagier rozstrzygnął dylemat, czy Bordeaux jest najwspanialszym regionem winiarskim świata. Wygłosił wspaniałą mowę, ale nie ściągał od Sokratesa, chociaż doszedł do podobnych wniosków.

 

[button color=”green” url=”http://design-due.com/blog/konkurs/” size=”medium”]Zapraszamy do udziału w konkursie, w którym można wygrać absolutnie wyjątkowe meble: 
[/button]

[button color=”red” url=”http://design-due.com/blog/konkurs/” size=”medium”]Przejdź do konkursu[/button]

 

DUE

Dodaj komentarz