poniedziałek, 4 Wrzesień 2017

Stół Ludwik XVI – cena 593 662,91 Euro #3

blog
Ten stół zdecydowanie odbiega estetycznie od dwóch poprzednich. Cena stołu dość zbieżna z poprzednimi. Ech, te końcówki, 91 centów… Stół powstał za panowania Ludwika XVI, króla ściętego na placu de la Concorde w 1793.

Czy ten stół ma coś wspólnego z rewolucją? Ma, gdy porównamy go ze stołem plebejusza z prostych desek, zbitych gwoździami do kupy. Stanie się wówczas dobitnym dowodem społecznych nierówności. Zobaczywszy takie komparacje, można nabrać rewolucyjnego zapału. Nierówności mają swoje emblematy. Dzisiaj są to wypasione jachty, kiedyś były stoły do jadalnego. Co czuł zbuntowany chłop, gdy wszedł z siekierą do pałacu markiza, gdzie stał taki stół? Mógł myśleć, że za rewolucyjny czyn trafił już teraz wprost do nieba, że sprawiedliwości stało się zadość.

Rewolucje przyrzekają przecież sprawiedliwość już za życia. Kościół nakazywał cierpliwie czekać na śmierć i zbawienie duszy w raju. To dość pragmatyczne podejście, zważywszy, że rolą plebsu jest przecież … praca i umartwianie. Bieda zbliża do zbawienia. „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19,24; por. Łk 18,25).

Przyglądając się zdobieniom można zadać sobie pytanie: czy coś jeszcze można dodać do tej ornamentyki? Mamy do czynienia ze skrajną wersją zdobień. Dalej jest już oniryczna niebiańskość, świętych obcowanie…


Widzimy biały marmur i barokowe złocenia. To klasyczny melanż krańcowego przepychu. Nie można już lepiej. Czy jest to nadmiarowość, przedobrzenie? Barok początkowo uznawano za estetyczną karykaturę Renesansu. XX wiek uznał barok, sankcjonował nadmiar. Dlatego można uznać ten stół za piękny, a nie kiczowaty.

Na dole, u podstawy stołu, wyrzeźbiono kosz pełen kwiatów, obok dwie pary tłuściutkich aniołków trzymających fujarki. Sielskość, anielskość. Nam jednak podoba się zdecydowanie bardziej stół z cynku prezentowany poprzednio. Cynkowy stół jest zdecydowanie bardziej rewolucyjny w formie, skoro już nawiązujemy do rewolucji.

A teraz poważne wyzwanie: jakie wino należy zaserwować, aby jakoś współgrało z tym stołem? Szampan? Ten pasował do poprzednio prezentowanego stołu z cynku. Po krótkim namyśle wskazanie jest jedno: wino z Sauternes. Może to być Chateau d’Yquem. Jakichś czas temu za 100 tys Euro sprzedano butelkę d”Yquem z 1787 roku. Cena wina jest odpowiednia. To także dobry rocznik. 2 lata przed rewolucją, kiedy to jeszcze biesiady przy tym stole były huczne i wesołe. A lud pokornie pracował i kłaniał się w pas. Powstał z kolan za dwa długie lata. Niebo nad Prowansją było podobnie szafirowe, a kury nadal znosiły jajka. Vive la France!

Tak w ogóle, należy zachować bezpieczny dystans do rewolucyjnych miraży, wstawania z kolan. Szwagier wygłosił dość przekonujący referat w tej kwestii. A przyczyną tych peregrynacji intelektualnych była oczywiście kontemplacja prezentowanego stołu z czasów Ludwika XVI. Należy zwracać uwagę na kontekst. Stoły mogą mieć coś wspólnego z rewolucjami.

Nie będziemy się inspirować jednak estetyką tego stołu. Coś zupełnie innego natchnęło powstanie kolekcji DUE – OLD WOOD FURNITURE – DINNER TABLES, którą zaprezentujemy we wrześniu w Londynie na targach 100%DESIGN.

DUE

2 Responses to “Stół Ludwik XVI – cena 593 662,91 Euro #3”

  1. Jako że rewolucje niczego nie załatwiają, wolę stoły, nawet te do autopsji post mortem denati, bo nawet na takich można – bez zmrożenia kręgosłupa po kość ogonową – spożywać wina wszelakie, a nawet denaturat. Kontekst stołów okrągłych wskazuje, że wtedy suweren wolał przy stole zasiadać; dzisiejszy natomiast gustuje w wywracaniu (bo siekierą władać nie umie). Pozdrawiam

  2. CroqueMalin pisze:

    Uwielbiamy przeglądać narodową blogosferę piszącą o winie. Mamy nawet swoich faworytów, którzy potrafią z wyjątkową intelektualną brawurą oraz wnikliwością wyrazić swoje ukryte myśli. No proszę. Nie sądziliśmy, że autor blogu może być miłośnikiem białych, słodkich win. Nic na to nie wskazywało dotychczas. Chodzi o d”Yquem dla sprostowania. Sięgnąć po flaszkę wina z okresu panowania Ludwika Ostatniego stanowiłoby nie lada gratkę dla każdego. To prawda, ostatnie badania historyczne pokazują, że stosunki społeczne z tamtego okresu nie były najlepsze. Jednak móc zrobić degustację, wracając do okresu jeszcze sprzed Wielkiej Rewolucji, mogłoby stanowić dodatkową wartość dla ciekawego wyposażenia wnętrz. Kusząca inicjatywa. Inna sprawa, w jakiej kondycji znajdowałby się badany przedmiot pożądania z 1787 roku- wino. A swoją drogą, to zastanawiają nas powody, dla których niektóre osoby są gotowe zapłacić tak wielkie kwoty za butelkę wina czy np. stół będący ”.. melanżem krańcowego przepychu”. Domyślamy się, że należą do grupy społecznej, która może sobie poprostu na to pozwolić. Sądzimy również, że zdecydowanie lubują się w hedonistycznych doznaniach, które niesie im krótkie życie. Jakież to radosne wyzwanie, ale smutne zarazem. Słyszymy często ostatnio, angielsko brzmiące słowo speculation. Jest w modzie, bardziej niż kiedykolwiek. Mówiono nam o brokerach, którzy zajmują się nie tylko handlem dziełami sztuki, ale również skupowaniem ekskluzywnych win, w nadziei, że czas będzie działał na ich korzyść, podnosząc wartość nabytych flaszek. Słyszeliśmy również, że niektóre znane winiarnie, których właściciele całkiem jak osiemnastowieczni Markezi , stanowiący uprzywilejowaną kastę również w dzisiejszych czasach, potrafią użyć niekiedy sobie znanych pośredników, by kupić swoje własne produkty w zamiarze zrobienia dobrego run, run oraz publicity dla wzmocnienia rodowych wartości. To tylko plotki. Nic poza tym. Nikt nikogo za rękę nie złapał. Konspiracyjnych teorii ciąg dalszy u nierozważnych osób. Rynek wina jest suwerenny i w swoich decyzjach w szerszym wymiarze czasowym, pokazuje ilu jest takich kolekcjonerów gotowych zapłacić 100tys. za dobrą flaszkę czy wypasiony, kolorowy stół. Obywatel Kapet jeszcze jako urzędującą głowa państwa, po degustacji słynnego Chateau d’Yquem rocznik 1787, skończył swój żywot raczej zdecydowanie bez godności jak na tak utytułowanego monarchę. Francuski naród wkrótce, pod właściwym już kierownictwem moralnym, postanowił podnieść się z kolan i sprawdzić działanie wynalazku, który wiele lat później za przyczyną amerykańskich pionierów zdobędzie upodobania nie tylko męskiej części populacji na całym świecie: Gillettte Mach Numero 1. Nie wszyscy jednak już dzisiaj pamiętają, że nieodżałowany Ludwik XVI, oprócz tego że dzierżył w ręku berło wielkiej Francji, był również królem Nawarry w tamtej epoce, której win jednak nie cenił. Idą trudne czasy. I dla świętego spokoju, rozwagi oraz zdrowej wstrzemięźliwości, jak powiedziałby Św. Mateusz, pozostaniemy jednak przy dobrych winach z odległego, hiszpańskiego regionu. Tym bardziej, że poleca je nam kolejny, tym razem współczesny już wizjoner amerykańskiej kultury : Robert Parker. Poza tym, powiemy szczerze, piękna Navarra zdecydowanie lepiej pasuje na naszą skromną kieszeń. Pozdrawiam

Dodaj komentarz