sobota, 27 Luty 2016

Piwniczka na wino #32 i Chateau Margaux 1989

blog

Ta piwniczka jest po prostu piękna. Można powiedzieć nawet, że jest doskonała. Urzeka harmonia drewna i cegły, elementów kutych. Cudowne łuki, dużo krągłości. Wreszcie w centralnym miejscu znajduje się obraz z tańczącą flamenco kobietą. Światło i kolorystyka dobrze się uzupełniają. Nie będziemy już komentować, to zachwycające miejsce należy kontemplować.

Nie mamy wątpliwości, że w tym miejscu należy otworzyć coś niezwykłego. Proponujemy Chateau Margaux 1989. Taką butelkę otworzyliśmy ostatnio na degustacji. Piliśmy ją w innym miejscu, mniej okazałym, w piwniczce u szwagra. To co łączy te dwie piwniczki, to obraz, tylko w szwagrowej piwniczce wisi obraz hiszpańskiego kardynała, działacza XVI-wiecznej inkwizycji. Tak, portret inkwizytora może także zdobić piwniczkę na wino. Zresztą jego postać wpisywała się w naszą degustację.

Nie będziemy opisywać wina, przytaczać notatki degustacyjnej. Wino było doskonałe i ma wiele wspólnego z prezentowaną wyżej piwniczką na wino. Przedstawimy krótki reportażykz degustacji. To, wbrew pozorom, bardzo pouczająca historia.

W spotkaniu uczestniczyło 7 osób. Wybraliśmy formułę ślepej próby. Jako wina towarzyszące wystąpiły wspaniałe tytuły: Chateau Clemance 1996 z Pomerol i Chateau Lascombes1999 z Margaux. Bardzo dobre wina, każdym z nich można się zachwycić, pijąc je niezależnie. Ale tym razem stanęły w szranki z wielkim Chateau Margaux 1989.

W piwniczce szwagra zaczęła zagęszczać się atmosfera, unosił się duch imć. Zagłoby, który to stwierdził, że „żal takiego dobrego miodu na wasze chamskie gardła”. Wszyscy wiedzieli, że jeżeli nie wskażą CH.M. i nie zachwyca się nim, to oznacza, że… 

Każdy uczestnik czynił założenia. Można spekulować, jak może smakować Ch. Margaux po 26 latach? Czy będzie czuć starym winem, skórami, piżmem? Czy będzie zrównoważone, a może charakterne? A może czymś zaskoczy? Szwagier milczał. Zostaliśmy sami i musieliśmy sobie radzić wobec wyzwania, testu Zagłoby.

W próbie uczestniczyło: 2 importerów, jeden początkujący sommelier, szwagier, jego żona i pewien, niepokorny, lokalny miłośnik bachicznego trunku. Mieliśmy także sędziego, dokładnie sędzinę i skrutatorkę w jednej osobie. Degustacja oczywiście była protokołowana.

Używając menzurek z dokładnością do 5ml rozlaliśmy do kieliszków 3 butelki. Opuściliśmy na chwilę piwniczkę. Sędzina dokonała pozycjonowania poszczególnych kieliszków z winem. Gdy weszliśmy, czekały na każdego uczestnika 3 kieliszki z czerwonym płynem.

Uff. Testowanie aromatów trwało około kwadransa. Niewiele padało słów. Wszyscy się asekurowali. Nikt nie chciał się wychylić. Była cisza, tylko oddechy, sapanie. Szwagier włączył partitę Bacha na skrzypce solo. Muzyka alienowała, tworzyła intymność. Nie słychać było tego nerwowego przekładania kieliszków i innych odgłosów degustacji. Tylko sędzina-skrutator obserwowała bez stresu. Pląsała majestatycznie po szwagrowej piwniczce, doglądała, czy ludzie samodzielnie degustują, czy nie odpisują od sąsiada. Chyba każdy jej zazdrościł, że nie musi poddawać się egzaminowi, więcej – testowi Zagłoby.

Każdy samodzielnie musiał zdecydować. Samodzielność przeradzająca się w … samotność. Tutaj warto poruszyć zagadnienie samotności degustatora. Samotność długodystansowca i samotność degustatora. Mało się o tym pisze, a może warto napisać na ten temat mądrą dysertację pod tytułem Psychologiczne aspekty degustacji wina. Głównym rozdziałem będzie ten o samotności, wyalienowaniu.

Wreszcie ktoś rozpoczął picie wina. Krótkie siorbnięcia, przeszywające, jak szczęk klucza w zamku celi, zjazd ostrza gilotyny. Krzyżowały się spojrzenia chwytające przekątne szwagrowej piwniczki. Szepty, ale takie wsobne, jak modlitwa przed egzekucją. Przed oczami degustujących, jak pasjans, stanęły setki notatek degustacyjnych, mądrych artykułów, wywiadów. Pytanie było jedno, tętniło, jak natrętna myśl: Gdzie jest Chateau Margaux 1989? Gdzie ono jest do diabła?

Ostatecznie, gdy się nie wskaże Ch.M będzie tylko kompromitacja, ale można się tłumaczyć, że brak formy, że dzień był trudny, że ciśnienie za niskie. W promocji, ale już w nocy, przyśni się Onufry Zagłoba, wyśmieje, wykluczy… No cóż… Ale obejmuje nas przecież program 500+, więc jest nadzieja. Jesteśmy młodzi, żyjemy. Pal diabli to Ch. Margaux!

Sam rocznik wina też jest kontrowersyjny. 1989 był niby dobry dla Polski, ale teraz wychodzi, że to zdrada była. A może i ta cała degustacja jest w istocie mistyfikacją? Wybierali jak chcieli, a wybrali kogo trzeba. Może Chateau Margaux jest marketingowym wytworem? Należy wcześniej zdegustować roczniki 1971-1976, a potem degustować rocznik 1989 i się wypowiadać. Świat się zachwyca Chateau Margaux, a prawda jest inna i trzeba ją pokazać na nowo, napisać nową historię. Ale nowe nie zawsze musi być mądre. Różne myśli się kotłowały w głowach degustujących. Podobno w obliczu trudnych spraw przychodzą różne myśli, takie głupie także, prozaiczne, że lubi się kalafiory polane masłem. Podobno w obliczu śmierci przypomina się kolor swojej pierwszej resorówki.

Degustacja trwała. Uczestnicy przechodzili kolejne etapy procesu, od euforii, że się wie, do zwątpienia, że może nie tak jest. A degustacje to podobno przyjemność. Bzdura, to paskudna mordęga, z Onufrym Zagłobą w tle. Instytucja ślepego testowania jest perwersyjna, dlatego ma wielu wrogów. Czy nie lepiej napić się wina z dyskontu, bez ślepych prób, na spokojnie? A teraz stawanie do egzaminu… Znowu wykluczą… Może warto uwierzyć jednak w dobrą zmianę? 

Można w takich sytuacjach zastanawiać się, nie tyle nad winem, co nad wyjaśnieniami, usprawiedliwianiami. W końcu wina towarzyszące są także dobre, więc jak się nie odgadnie Ch.Margaux, to trzeba iść w zaparte i powiedzieć, że Ch.M. jest kiepskie, przereklamowane. To jakieś wyjście, chociaż mało uczciwe i krętackie. Można jeszcze powiedzieć, że źle się zanotowało w protokole, że czeski błąd. Wyjaśnienie, że słaby dzień, nic nie da, bo i tak napiętnują i wykluczą. Tacy są ludzie, a współdegustatorzy szczególnie bywają bezwzględni w pogoni za uznaniem.

Po co Zagłoba powiedział tę frazę o chamskich gardłach? Teraz każda ślepa próba to przekleństwo. A jeszcze taka z Ch.Margaux, to szczególnie. Wino kosztowało sporo, a tutaj trzeba jeszcze znosić katusze, za swoje własne pieniądze. To przecież bez sensu. Trzeba to przetrwać!

Ostatecznie, wskazując CH.Margaux, na chybił trafił, ma się aż 33% prawdopodobieństwa odgadnięcia. Gdyby w lotto taka szansa była… No dobrze, poddajemy się, co będzie to będzie, niech się śmieją. Jutro będzie nowy dzień!

Ciekawe, co teraz czułby teraz Parker, ale choćby nasz Bieńczyk, czy Bońkowski? Podobno Bieńczyk zrobił jakieś jajo z Batutą Nieporta, pomylił polskie rondo z riojańskim winem. To jakaś pociecha. Może to jednak plotki. A te mistrzostwa świata, gdzie czterech MS z Hiszpanii pomyliło sangiovese z medokiem, a Francuzi wskazali, że riesling, a był to pinot blanc. To wszystko jakoś pocieszało i krzepiło.

Wtem do piwniczki weszła żona szwagra, bo ona nie uczestniczyła oficjalnie w degustacji, była taką dochodzącą osobą. Robiła pranie, czy coś innego. Na stanowisku szwagra powąchała trzech win, skosztowała i bez szczególnego namysłu wskazała: po lewej to Chateau Margaux, w środku Clemance, a po prawej Lascombes. Powiedziała i wyszła. Czy można traktować poważnie takie wskazania? Ale to w końcu żona szwagra, lekceważyć jej nie można. Co powie szwagier, czy to potwierdzi? Kręcił kieliszkiem, słuchał Bacha, był spokojny, pewnie wiedział wszystko. Takiemu to dobrze.

Większości jednak wydawało się, że po prawej jest wielkie Ch.Margaux. Było charakterne, z dobrym, zdecydowanym aromatem, w ustach jednak było niezrównoważone i czuć było lekkim bretem. Przecież tak nie mogli zrobić osławionego Ch.Margaux. Ale w szalonym 1989 wszystko się mogło zdarzyć. Komuniści oddali władzę i w Margaux zrobili wino z bretem.

Sędzina zarządziła zapisanie wyników na małych karteczkach, tak aby się wzajemnie nie sugerować, a na pewno nie można poznać wyników szwagra, bo on niechybnie wskaże poprawnie 3 wina. Skrutatorka zanotowała wyniki, wkradł się pewien błąd, ale mniejsza z nim… Ogłosiła wyniki. Większość niestety wskazała jako Chateau Margaux 1989 wino z bretem, to po prawej, a było to Lascombes. Niestety. Szwagier oczywiście wskazał bezbłędnie, identycznie jak jego szanowna żona. Pewnie ich kot także właściwie waliduje wina, bo nie pije mleka, a wino właśnie.

Nastąpiła konsternacja, a potem frustracja. Jedni bili się w pierś, byli też tacy, którzy opowiadali, że Chateau Margaux jest przereklamowane, za kwaśne, że Clemance jest najlepsze. Bywa i tak, że trauma generuje opowiadanie bzdur. Takie gadanie należy potraktować jako nieusprawiedliwioną kompulsję, traumę podegustacyjną. Cóż, takie rzeczy się zdarzają. Kto nie jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem! Owszem, Clemance 1996 to świetne wino, ale jednak … było cymbalistów wielu, ale nikt nie śmiał zagrać przy Jankielu.

Opadał kurz po bitwie. Chateau Margaux 1989 triumfowało. Większość zebranych składało gratulacje szwagrowi i jego żonie. Pytaliśmy, jak doszli do wskazania i właściwego werdyktu. Żona szwagra oświadczyła prosto: najlepsze wino musiało być Margaux 1989, w środkowym było czuć przewagę merlota, więc to niechybnie był Clemance z Pomerol.Genialność tkwi w prostocie, jak powiedział pewien znany myśliciel. Nie należało wymyślać założenia, tylko wybrać najlepsze wino, a potem wskazać je jako Chateau Margaux. Proste! Kto wymyślał założenia i kombinował ten robił źle.

Tego wieczoru pękło jeszcze kilka flaszek pochodzących z Bordeaux, ale żadne z nich nawet się nie zbliżyło do wielkiego Chateau Margaux z 1989. Doskonałość broni się sama. Popatrzymy teraz na piwniczkę nr 32. To jest wizualizacja wielkiego Chateau Margaux 1989. Ta wizualizacja jest w miejsce notatki degustacyjnej. Wspaniałe wino, wspaniała piwniczka. Trzeba mieć dużo pieniędzy aby urządzić taką piwniczkę i pić w niej Chateau Margaux. A kto bogatemu zabroni?                        

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

1 Komentarz

sobota, 20 Luty 2016

Piwniczka na wino #31

blog

Półki tej piwniczki na wino mają oryginalne rozwiązania. Eleganckie, dębowe drewno robi wrażenie. Poszczególne półki to w istocie szuflady, w których położone są butelki, prawdopodobnie tej samej marki. Uwagę zwracają półokrągłe regały, w których można wyeksponować wybrane tytuły. To ciekawe i estetyczne rozwiązanie. W jednym z takich regałów jest miejsce na otwieranie butelek i degustowanie. Ciekawie pomyślana forma stolika degustacyjnego. Koncepcja półek, regałów jest tyle oryginalna, co efektowna. Należy docenić inwencje projektanta.

W tym miejscu należy otworzyć szczególne wino. Po namyśle uznaliśmy, że odpowiednim winem byłoby…

Meursault Les Narvaux wyprodukowane przez Remi Jobarda w 2005.

Kolor wina jest żółto-zielony, prezentuje się dobrze. Aromat beczkowy, co nie powinno dziwić.  Beczkowość jest klasyczna, młoda, wyraźna. W ustach tłuste, krągłe, ale z wyraźną kwasowością, ona dynamizuje wino. Smak przypomina trochę śliwkę langrodę. To dobre wino, klasyczne dla Burgundii, dla tej części Cote de Bauene. Tutaj tak się robi wina ze szczepu chardonnay. Zawsze, kiedy pijemy je, to wydaje nam się, że właśnie tak powinno być robione chardonnay, no może jeszcze, jak w sąsiedniej części Burgundii, w Chablis. Tam właśnie jest mineralna deklinacja, a tutaj w Bauene: beczkowa, rubensowska. Producent to mody wilk, w ostatnich latach zdobywa uznanie. Z tej działki, sławnego Meursault, wino nie jest tanie i to także swoje kosztuje. Wykonanie półek w prezentowanej piwniczki także tanie nie jest. Ale, jak powiadają, jakość kosztuje. 

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

Brak komentarzy - napisz pierwszy

sobota, 13 Luty 2016

Piwniczka na wino #30

blog

Piwniczka pełna dysonansów. Jest eklektyczna, postmodernistyczna. Konstrukcja na suficie robi wrażenie, elektryzuje, dominuje, narzuca się. Przypomina wielki wentylator. Półki na wino są w postaci haków. Dzięki takiemu rozwiązaniu butelki zaprezentowano dokładnie. Widzimy atrium dla głównych win kolekcji. Stoją tam dwie butelki. Ciekawe jakie tytuły postanowiono wyeksponować? Nie zdziwiłoby nas, że stoi tam kadarka special i popularne wino o włoskiej nazwie. Prowokacja ma swoją konwencję, mimo że się jej wystrzega. Prowokację często są konwencjonalne, ponieważ epatują przewidywalnym dysonansem.

Jeden obiekt przykuwa jednak uwagę. Okrągły, szklany stolik. Przypomina lampion. Obok dwa metalowe hokery, trochę za wysokie. Uważamy, że ten stolik kompletnie nie pasuje do całości. A może nawet został tam wstawiony, dlatego że nie pasuje i poprzez to pogłębia dysonans, a na nim właśnie projektantowi owego wnętrza zależy. Jeżeli tak, to prowokacja się udała. Ten stolik jest jakby z innego świata, hokery także. Ów stolik pełni funkcje stolika degustacyjnego. Jesteśmy bardzo wrażliwi na stoliki degustacyjne, czego nie musimy uzasadniać.

Nie podoba nam się ten stolik i tyle! Zaproponowalibyśmy inny stolik degustacyjny, z kolekcji DUE. Jest także postmodernistyczny, o czym świadczy sama nazwa Die Korkenmaschine. Zdjęcia obiektu można zobaczyć TUTAJCzy nie pasowałby lepiej do tego wnętrza? Naszym zdaniem pasowałby do każdego wnętrza, w którym degustuje się wino. Kiedyś napisaliśmy nawet felieton na cześć Maszyny do Korków. Tekst można przeczytać TUTAJ.  

Wracając do wnętrza, oryginalnie rozwiązano kwestie krzeseł. Nie widzimy żadnych, nie mamy na myśli tych metalowych hokerów. Widzimy półki na skrzynki na wino, tuż nad posadzką. Na tej długiej półce z dwóch stron wnętrza można siedzieć, jak na ławce. Można zasiąść na takiej długiej ławce obok siebie, podobnie jak w brytyjskiej izbie gmin. Pić wino i rozprawiać o jego walorach.

Jeżeli jesteśmy już przy piciu wina, to należy zastanowić się nad tym, co otworzymy w tym wnętrzu. Po długim namyśle, przychodzi nam pomysł na otwarcie…

Yves Martin, wino wyprodukowane w 2010 w Domaine Martin ze szczepu syrah. Piszemy syrah, a powinniśmy napisać shiraz, mimo że to wino pochodzi z południowego Rodanu. Zupełnie zaskoczyło nas to wino, jest pełne dysonansów, podobnie jak prezentowana piwniczka na wino. Otwierając rodański syrah wiemy czego się spodziewać. Tym razem było jednak inaczej. Ciężar i gęstość tego wina były znaczne, koncentracja maksymalna. Oleistość zbliżona do rzadkiego kisielu. Na butelce informowano, że wino jest niefiltrowane. Aromat smak, to różne postacie ciemnych owoców, ale także ziemi, lekarstw. To wszystko potęgowało uczucie ciężkości. Powinno się dekantować 24 godziny, a może nawet kilka dni. A tak w ogóle, to było za młode, chociaż kwasowość była już wyczuwalna, więc może autorowi owego wina chodziło o stworzenie takiego ciężkiego wina? Nigdy nie powiedzielibyśmy w ślepej próbie, że jest to syrah, a prędzej: mourvedre, montepulciano, grenache. Było jednak coś przykuwającego w tym winie. Na tyle, że po wypiciu butelki zakupiliśmy kolejne 6 flaszek.

Uważamy, że ten syrah dobrze pasuje do prezentowanej piwniczki. Coś łączy to wino i wnętrze. Takie przerysowane wina pasują do postmodernistycznych wnętrz, które nie stronią od nadmiaru, zmiany znaczeń, pomieszania form, prowokacji.

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

Brak komentarzy - napisz pierwszy

sobota, 6 Luty 2016

Piwniczka na wino #29

blog

Pokazywaliśmy piwniczki na wino, urządzone z przepychem, na bogato. Ta należy właśnie do takich piwniczek. Musimy przyznać, że nie gustujemy w takich aranżacjach. Jest w nich pewna nadmiarowość, która graniczy z kiczem.

W prezentowanym wnętrzu rzucają się w oczy mimowolnie dwie rzeczy. Kasetonowy sufit i purpurowe szarfy przy wejściach. (W kasetonach powinny być głowy, jak na Wawelu, a szarfy powinny być dłuższe i trochę szersze.) To ma tworzyć arystokratyczne wrażenie, ale ma coś w wspólnego jednak z białą limuzyną na wiejskim weselu. No może przesadziliśmy trochę, ale przerysowanie określa lepiej problem, czasami.

Zwraca uwagę napis na podłodze z marmurowych płyt. Jeżeli przyjrzymy się dokładnie, to na jednej z płyt jest cytat z Ernesta Hemingway. To też jest trochę perwersyjne, aby na podłodze w piwniczce umieszczać długie cytaty. Napisy na ścianach, posadzkach są adekwatne do rzymskiego senatu. Ale i w piwniczce na wino, jak się chce, można napisać na posadzce Senatus Populusque Romanus, albo chociaż skrót SPQR. Jak widać można tę formę przenieść do domowej piwniczki na wino, wystarczy ją zwyczajnie napisać, wykuć. Będzie intrygująco i z przytupem.

Jest jeszcze jeden napis w tym wnętrzu. Otóż, nad stolikiem degustacyjnym wisi drewniana patera, tarcza z napisem Wine Cellar. Czyli właściciel piwniczki uważa, że jest to ciągle piwniczka na wino. To zbytek skromności. Na owej tarczy powinien widnieć napis: Wine Salon. Gdy się mówi A, to powinno się powiedzieć B.

Przyglądamy się nadal wnętrzu. Widzimy kolumny z owszem szlachetnego drewna, rzeźbione, lakierowane. Filary, kolumny są znakiem wyższej formy, wziętej wprost z antyku. Echa Akropolu. Zaadaptowano to rozwiązanie masowo, także w Polsce lat 90-tych, w postaci kolumn w dworkach stylizowanych na szlacheckie. Ale w chłopskiej Polsce odwoływanie się do szlacheckiego rodowodu ma swoją tradycję. Może prezentowana piwniczka jest właśnie z Polski; jakichś lokalny biznesmen tak postanowił ją zaaranżować, po pańsku. Zaprasza tam regularnie wójta i plebana.

Półki na wino są wykonane klasycznie, ołtarzyk z czterema stopniami, to ciekawe rozwiązanie. Środkowa, podświetlana półka przeznaczona dla win głównych. Zastanawia podświetlona szafa, czy lodówka. Stoją na jej spodzie 3 duże butelki wina czerwonego. Może to nieszafa chłodząca jednak. Dlaczego to miejsce jest tak mocno oświetlone? To jest zagadka.

Nie łatwo dopasować wino do tego wnętrza. Posłużymy się wypracowaną już konwencją, która nakazuje w tego typu nadmiarowych wnętrzach otwierać coś dla zrównoważenia bilansu formy. Otworzymy…

Cuvee Particuliere, Muscat d’Alsace, wyprodukowany w 2005 przez Bott Freres.

Znana wioska Ribeauville. Znany producent, chociaż nieduży. Szwagier zakupił kilkadziesiąt butelek jeszcze w 2006 roku. Kosztowaliśmy te wina wówczas często. Zostawiliśmy kilka flaszek, w tym tego muscata. W zeszłym roku otworzyliśmy butelkę. 10 lat to już sporo, a nawet za dużo dla tego wina. Odkorkowaliśmy flaszkę z drżącymi rękami. Po pierwsze dlatego, że obawialiśmy się, że 10 lat mogło wykastrować to wino z wszelkiej świeżości. Druga sprawa, to nie piliśmy alzackiego muscata w czystej formie od kilku lat. Jak on może smakować? Dodać należy, że nie jesteśmy szczególnymi admiratorami tego szczepu. Kojarzy nam się z aromatyzowanym i perfumowanym winem. Otwarliśmy. Nalaliśmy. W kieliszkach ukazał się zielonkawy płyn. Jako żywo – vinho verde. Powąchaliśmy. Spodziewaliśmy się kwiatowego uderzenia, a tutaj spokój i delikatność. Krem waniliowy, tosty. W ustach delikatne, słodkawe, i nadal tostowe. Karmelowe w finiszu. Kruche. Może ta kruchość wynikała trochę z jego wieku, bo zanikł kwasowy nerw. To wino mogło smakować najlepiej 5-7 lat temu. Chociaż nie narzekaliśmy szczególnie pijąc to wino teraz. To całkiem ciekawe wino. Zaskoczyło nas z pewnością.

Wnętrze stylizowane na pańskie, a my tutaj pijemy skromny muscat za kilka euro, no może trochę więcej. Na tym polega właśnie konwencja bilansowania formy, wnętrza i wina. Chodzi o medianę, ona nie może być za niska, ani w sposób sztuczny zawyżana. Stoimy na straży równowagi.

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

Brak komentarzy - napisz pierwszy

sobota, 30 Styczeń 2016

Piwniczka na wino #28

blog

Przeszklona grota skalna, a w środku asymetryczne półki na wino, jasne, w kolorze skały. Wnętrze oświetlone, punktowym białym światłem. W środku przeszklonego pomieszczenia eliptyczny stolik w stylu klasycznym. To wszystko  robi wrażenie. Jest w tym duży oddech formy.

Może wnętrze kojarzyć się z akwarium, a picie w środku wina jest mało intymne. To taka szczypta dziegciu. Ale jeżeli to wnętrze byłoby częścią ekskluzywnej galerii handlowej w Dubaju, to taki degustacyjny ekshibicjonizm byłby zupełnie na miejscu.

Wybór wina, które pasowałoby do tego wnętrza łatwy nie jest. Postanowiliśmy otworzyć coś oryginalnego, chociaż to określenie może trochę na wyrost. Otwieramy w prezentowanej grocie skalnej…

Privat, Gruner Veltliner z 2006, wyprodukowane przez Weingut Nigl w gminie Kremstal.

Kilka minut do miasteczka Krems mieści się siedziba lidera apelacji Kremstal. Nie jest to Wachau, ale jednak coś łączy te dwa regiony. Na pewno łączy popularny szczep Gruner Veltliner. W naszej butelce znajduje się flagowe wino Weingut Nigl; w Wachau oznaczono by to wino klasą smaragd. 10 lat od wyprodukowania i wyczuliśmy delikatne naftowe konteksty. Nam to bynajmniej nie przeszkadza, a nawet potwierdza, że mamy do czynienia z winem niebanalnym. Aromat nawiązuje do zielonych łodyg, a i kolor jest zielonkawy. W ustach zaskoczył lekki gaz, co równoważyło intensywność, koncentracje wina. Smak kojarzył się z kwiatami i pomarańczą. Wyczuwalny alkohol, może to jest jego wada; 15% to sporo. Przez tak zdefiniowany alkohol wino wydawało się także słodkawe, ponieważ wysoki alkohol tworzy złudzenie słodyczy. Ogólnie, to niezłe wino, chociaż wolimy mniej masywne GV, a nawet takie rześkie, zgrabne. Ten Veltliner jest wagi ciężkiej. Warto i takiego GV czasami skosztować, dlatego polecamy.

Będzie jednak trudno otworzyć i wypić to wino w prezentowanym wnętrzu. Ale można je wypić w stołowym, w dobrym towarzystwie, z dobrym jedzeniem, w ładnych kieliszkach. 

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

1 Komentarz

sobota, 23 Styczeń 2016

Piwniczka na wino #27

blok_blok

Poprzednio prezentowana piwniczka na wino #26 miała trochę bajkowy klimat. Tym razem piwniczka w sumie podobna, ale w tej jest coś średniowiecznego, rycerskiego. Skąd to wynika? Rzędy kandelabrów na łuczywo. Kolumny i sklepienie z cegły przywołujące skojarzenia z wnętrzami zamku krzyżackiego. Półki na wino i okratowane wrota w głębi nawiązują do lochów z klatkami, w których wiezieni są heretycy (scjentyści, purytanie i pietyści, jak pisał i potępiał Bela Hamvas). Na pierwszym planie jest obiekt do siedzenia, a może pień do ścinania toporem.

Wnętrze jest spore, króluje w nim cegła, to bardzo dobry materiał dla piwniczki na wino. Cegła jest postarzona, albo jest po prostu stara i ma być może 800 lat, bo wtedy zbudowano warownie, w której podziemiach urządzono piwnicę na wino. To bardzo prawdopodobne.

Szkoda, że nie widzimy dokładniej konstrukcji półek, i regałów na wino. Regały w formie klatek. Prawdopodobnie konstrukcja wykonana jest z elementów kutych. To robi wrażenie. Podłoga wykonana z wielkich płyt skalnych. Oświetlenie, które znajduje się w kolumnach, na których opierają się gotyckie łuki sklepienia robi wrażenie poprzez inspirującą dyskrecję.

Prosty stół bez krzeseł, a na nim butelka wina bez kieliszków. Ten brak zastanawia, tworzy tajemnicę tego wnętrza. Może w tej piwnicy nie przewidziano także biesiadników? Jest to samotnia, miejsce wyłączone spod działania czasu, w której są więzione najlepsze butelki wina, jakie zostały stworzone od 5000 lat…

Zejdźmy na ziemię. Na pierwszym planie, po lewej stronie jest wieszak na 6 butelek wina. Zauważamy krój butelek i etykiet Romanee Conti. Czy to możliwe, że na ścianie ktoś sobie zawiesił 6 butelek tego wina? To byłoby perwersyjne, ale możliwe, że w tym enigmatycznym wnętrzu zaskoczy nas Conti na prostym wieszaku.

Co otworzylibyśmy w tym wnętrzu, gdybyśmy mieli taką okazję? Nie mamy wątpliwości. Otwieramy…

Gevrey-Chambertin, wyprodukowane przez Dominique Laurent w 2005 roku. To nie tak duży, ale oferujący bardzo dobre wina tzw. negociant. Mamy słabość do niego, cokolwiek piliśmy w przeszłości było bardzo dobre, a pijaliśmy jego wina z Doliny Rodanu. 2005 to bardzo dobry rocznik. To jeden z najlepszych chambertin, jaki piliśmy w ostatnich latach. W winie królują ciemne owoce, z motywami czerwonej i czarnej porzeczki, także wiśni. Jednak jeżynowy kontekst uwodzi. Wspaniała struktura, miękka tanina, głębokie, soczyste; dobry, długi finisz z nutą borówki, a może i mchu. Soczystość uwodzi i ona determinuje tego burgunda. Miękkość i soczystość, to nieodzowne atrybuty doskonałego wina. To ostatnia flaszka jaką mamy; przejrzeliśmy zasoby internetowe i nie znaleźliśmy nigdzie tego wina. Szkoda. Pozostanie fantasmagoria, że mogliśmy otworzyć w prezentowanej piwniczce właśnie to wino. Ono mogłoby być przechowywane w takim miejscu, a nawet w samym klasztorze w Vougeot. A jeżeli mielibyśmy przechowywać gdzieś najlepsze burgundy, to właśnie w prezentowanej piwnicy na wino. To miejsce jest mocno burgundzkie, oczywiście naszym zdaniem.

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.) 

Brak komentarzy - napisz pierwszy

sobota, 16 Styczeń 2016

Piwniczka na wino #26

blog

W tym wnętrzu jest po prostu ładnie i jakoś bajkowo. Wydaje się nawet, że to zdjęcie nie jest zwyczajnym zdjęciem, a posiada ślady retuszu, a może nawet to obraz. Wiele rzeczy zaskakuje. Wspaniałe dwoje drzwi, a może nawet to jakieś wrota. Zastanawiają także naczynia wiszące a tych drzwiach, talerze, miski. Dlaczego one tam wiszą?

Ledwie widać półki z winem. O tym, że jest to piwniczka na wino świadczą trzy dyskretne tropy w trzech miejscach. To także oryginalne rozwiązanie; oddzielone sektory z winem. W jednym miejscy są wyłącznie wina z Piemontu, a w innym z Burgundii. Takie separowanie podkreśla wyjątkowość poszczególnych kolekcji.

We wcześniej prezentowanej piwniczce na wino #25 zachwycaliśmy się sufitem. W tym pomieszczeniu sufit, a w zasadzie sklepienie jest zdumiewające, katedralne, gotyckie. Kolumny przechodzące w sklepienie, a w to wkomponowane wielkie drzwi z drewna. Czy określenie piwniczka jest właściwe? Prawdopodobnie jest miejsce naziemne.

Konsekwentnie podziwiamy cegłę, która szczególnie pasuje do winiarskich wnętrz, ale także dobrze wykonana podłoga może stać się ozdobą. W tym wnętrzu mamy te elementy wykonane na najwyższym poziomie.

Warto zwrócić uwagę na stół i krzesła. Tutaj niestety jest już niestety dysonans. Wyścielane dość pospolite krzesła zwyczajnie nie pasują do tak gustownego, monumentalnegownętrza. Stół można zaakceptować. Zwracają uwagę jakieś dziwne przedmioty na stole, oprócz zastawy mamy świece jakieś dwa … rogi. Te prawdopodobnie rogi intrygują, ale dobrze pasują do klimatu wnętrza. Nawiązują dialog z dziwnym żyrandolem zbudowanym z liści paproci i infantylnych abażurków. No i te talerze na drzwiach…

Jakie wino otwieramy? To niemałe wyzwanie. Chciałoby się otworzyć szampana, ale też kostycznego mozelskiego rieslinga. My jednak otworzymy…

Vieilles Vignes Eparses 2005 wytworzone przez Domaine de Belliviere. To wybitny producent z Doliny Loary, prawdziwy król gminy Jasnieres. Nie musimy dodawać, że win jest wykonane ze szczepu Chenin Blanc. Dolina Loary, w środkowej części,  to bodaj najlepsze siedlisko dla Chenin Blanc na świecie. Otworzone wino jest szczególne. Rocznik bardzo dobry, tak nam się zdaje. Aromat i smak, to już oryginalna kompozycja. Miód, wełna, biały dym, śliwka, crème brulee, wędzona morela, może tytoń. Jest w tym winie intensywność, do tego długość. No i mamy do czynienia z prawdziwym eleganckim sznytem.

Zakładamy, że takie wino piłoby się doskonale w prezentowanym wnętrzu. Współbieżne są zarówno elegancja, jaki i intensywność.

DUE jest w stanie wykonać każdą piwniczkę, w tym podobną do prezentowanej. (Lokowanie produktu.)

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Nowsze Posty
Starsze posty