czwartek, 5 Październik 2017

DUE DESIGN na 100% DESIGN w Londynie 2017

blog1

W maju byliśmy Dubaju na INDEX 2017. Byliśy we wrześniu w Londynie, na prestiżowych targach 100%DESIGN. W Londynie zaprezentowaliśmy najnowszą kolekcję DUE – OLD WOOD FURNITURE złożoną ze stołów do jadalni, a także stolików kawowych.

Doskonale wiedzieliśmy, że w Londynie prezentowane są wyrafinowane formy i realizację, które korespondują z jednoznacznym przesłaniem targów – 100%DESIGN – jednocześnie nazwą własną imprezy. Mieliśmy plan nie tylko „nie odstawać”, ale także zaskoczyć. Uważamy, że plan zrealizowaliśmy, potwierdziło to wielu naszych gości.

Stanowisko DUE odwiedziło prawie 200 osób, najczęściej projektantów wnętrz i osób zajmujących się zawodowo designem. To bardzo dobry wynik.

Poniżej przedstawiamy fotoreportaż z stanowiska DUE. Zorganizowaliśmy się na 24 metrach kw. To całkiem spora powierzchnia. Zaprezentowaliśmy 9 wykonanych obiektów i kilkanaście w postaci grafik przedstawiających zaawansowane wizję produktów, głównie stołów.

Głównym obiektem ekspozycji DUE DESIGN był stół WINGS, całkowicie wykonany z elementów beczek 225 i 400 litrów. Wyścielane krzesło SOLEA jest także wykonane z elementów beczki.


Zaprezentowaliśmy grafiki pokazujące koncepcje innych stołów ze starego drewna i z beczek po winie. Wzbudziły one duże zainteresowanie, wielu naszych gości fotografowało te całkiem estetyczne grafiki.


Intrygował nasz stolik, a w sumie stół MANHATTAN, wykonany ze starego drewna, o trzech blatach. To epicki stół o wadze ok 100kg. Jednych wzruszał, innych prowokował. Dla kontrapunktu stworzyliśmy krzesło GEO.


Doskonały tandem tworzyły dwa stoliki kawowe – TULIP i COFFER. Nasi goście nie mogli rozstrzygnąć, który z nich dominuje, ale w prawdziwym tandemie jest przecież równowaga.

W rogu naszego stoiska ustawiliśmy DIE KORKENMASCHINE. Została zauważona przez zwiedzających i uwieczniona wieloma fotografiami i kilkoma selfie. Tak, to szczególnie zgrabny obiekt, mogący być ozdobą każdej piwniczki winiarskiej.


Na naszej wystawie wykonaliśmy pewien performance, manifest na cześć natury i ekologicznego podejścia, którym się kierujemy przy tworzeniu naszych mebli. Epatowaliśmy naszych gości obrazami i fotografiami drzew i kwiatów. Nasze meble są oparte o drewno, ale my nie ścinamy drzew (!). Drewno pozyskujemy ze … śmietnika i w drodze do spalarni. A drzewa powinny rosnąć i dumnie pozować, jak na obrazach i zdjęciach niżej. Pewien zdolny malarz z Krakowa zhumanizował i wzruszająco upodmiotowił drzewa. Przecież wszystkie drzewa, których jeszcze nie ścięto, są NASZE.

To były udane targi. Nasłuchaliśmy się sporo pochwał, że nasze obiekty są: unikatowe, estetyczne, cudowne, odważne, ekologiczne, wysmakowane, itd., itp. Do tego uznano ceny obiektów za rozsądne, a nawet … okazyjne. To wszystko nam bardzo schlebia. Czekamy na zamówienia.

Brak komentarzy - napisz pierwszy

sobota, 16 Wrzesień 2017

Stolik degustacyjny – cena 1500 Euro #5

blog

Cztery poprzednie stoły kosztowały grubo więcej, a piąty stół, w porównaniu z poprzednimi, jest w zasadzie za darmo. Od razu napiszemy, że ten stół, a w zasadzie stolik degustacyjny należy do kolekcji DUE DESIGN i będziemy go prezentować za tydzień na targach w Londynie 100%DESIGN. Liczymy na to, że designerski Londyn oszaleje na jego punkcie.

Stolik jest wykonany z beczki po winie, w rozmiarach 225 i 400 litrów. Do wykonania tego konkretnego stolika użyto beczek z Egeru, konkretnie od ST.Andera. Na klepkach widoczne są jeszcze ślady egri bikaver.

W zasadzie jest to dość specyficzny mebel, który można potraktować jako transparentny obiekt będący świadectwem luksusu. Jeżeli ma się już basen, jeżeli posiada się flotę samochodów i helikopter, to powinno się także posiadać specjalny stolik, na którym można degustować wino. Do degustacji piwa, brandy, koniaków powinny być inne dedykowane realizacje. Jeżeli degustuje się wina, to taki stolik jest konieczny. Nie będziemy komplikować sprawy i ten stolik jest uniwersalny dla każdego rodzaju wina, w tym dla win wzmacnianych. Można to potraktować serio, można jako żart. Złośliwi stwierdziliby, że to symbol konsupcjonizmu, hedonizmu i rozspasania dekadenckich elit. Ostatnio pisaliśmy o rewolucji i buncie ludu w kontekście innego stołu.

blog

Po osuszeniu butelki korek można wstawić na specjalnie stworzoną ekspozycję korków, tuż pod grubą szybą blatu. Taki korek ma charakter memoriałowy, świadczyć może o rozmachu degustacyjnym posiadacza stolika.

blog

Na tym zdjęciu powyżej widać niszę dla korków, a także grubą szybę blatu. Można na korkach dostrzec napisy: Weinbach, Wachau i Ascherii. To świadczy o niezłym guście posiadacza stolika. Nie będziemy ukrywać, ten stolik należy do szwagra.

blog

Na koniec trzeba zdecydować, jakie wino otworzymy. Nie musimy improwizować, tydzień temu, szwagier, właściciel tego stolika, zaserwował na nim 3 bardzo interesujące tytuły.

Haut Bages Averous 1998

Pedesclaux 2002

Clemence 1999

Tak, piliśmy wina z Bordeaux w wersji dojrzałej. Nie będziemy opisywać szczegółowo poszczególnych win. Averous zaskoczył dobrą strukturą, obawialiśmy się, że zaczął się proces utleniania. Wino zachowało dobrą kondycję, chociaż lekki orzech także wyczuliśmy. Szwagier wzruszał się pijąc to wino, ponieważ miało ono dla niego jakieś dodatkowe znaczenie sentymentalne, którego nie ujawnił.

Pedesclaux z tego rocznika piliśmy wielokrotnie, ale to było dawno, 10 lat temu, u szwagra zersztą miało to miejsce, ale nie posiadał wówczas tego stolika degustacyjnego. Przechował ostatnią butelkę i skosztowaliśmy. Zaskoczyło nas, bo kiedyś było gorsze, a teraz wyszlachetniało i prezentowało się znacznie lepiej, było intensywne, ale zrównoważone.

Trawestując Mickiewicza, cymbalistów było wielu, ale … Chateau Clemance było najlepszym winem. Głębia i intensywność, to kluczowe cechy tego pomerola. Podczas degustacji wywołał się nawet spór dotczący tego, czy to wino należy jeszcze trzymać, czy już jest optymalne. Pijąc to wino rozmarzyliśmy się. Ktoś zadał pytanie wprost: co należy robić w rzeczywistości, aby można było pić takie wina choćby raz w tygodniu? Oczywiście, w podtekście chodziło o aktywność zawodowo-biznesową. Średnia cena zakupu takiej flaszki to ok. 600 zł, jak podała wyszukiwarka.

Jedno jest pewne, że tego typu win nie należy otwierać wcześniej niż 10 lat po zabutelkowaniu, a nawet 15. Szkoda marnować wina. Życzymy sobie i czytelnikom takich degustacji.

Po wypiciu wina korki zostały wstawione do ekspozycji, pod blat stolika degustacyjnego  – DIE KORKENMASCHINE.

Pisaliśmy kiedyś o tym stoliku TUTAJ, w tym tekście wyjaśniamy genezę nazwy i artystycznej proweniencji.

Brak komentarzy - napisz pierwszy

poniedziałek, 11 Wrzesień 2017

Stół okrągły – cena 1 000 000 Euro #4

blog
Tak, wreszcie jest okrągła cena, równa bańka euro. Należy pogratulować producentowi i sprzedającemu (sklep www.1stdibst.com) odwagi. Projektant nie komplikował sprawy. Uznał, że granitowy kamień będzie odpowiednią nogą stołu. To proste, ale trzeba przyznać – oryginalne. W ten kamień, na 2/3 wysokości, zainstalowana, wtopiona jest gruba, okrągła szyba. Nie będziemy improwizować i dochodzić, jak technologicznie zostało to wykonane. Inna rzecz jest ważniejsza. Dlaczego ten stół kosztuje aż milion euro? Poprzednio prezentowany stół, z czasów rewolucji, był tańszy o połowę, ale i pamiętał czasy sławnego Ludwika XVI. Jest coś co wyjaśnia sprawę ceny…

Przyjrzyjmy się dokładniej zdjęciu powyżej. Te szkiełka, to nic innego jak małe brylanty. Teraz wszystko jest jasne. Chociaż trzeba przyznać, że projektant nieszczególnie się w tym miejscu postarał. Ot, zainstalował kilkanaście brylantów. Cena stołu od razu skoczyła do góry. Stół do jadalnego stał się obiektem jubilerskim. Wydaje się, że to jednak siłowo wymuszona transgresja.

Podobno pewien dyktator miał pozłacane klapy do sedesu i tak lawinowo podniosła się wartość jego muszli klozetowej, ale nie jego dyktatury. Nie jest to bardzo wyszukany sposób na podnoszenie wartości czegokolwiek. Ale czy dyktatura miała kiedykolwiek jakieś zacięcie artystyczne i intelektualne? Miarą dyktatury jest ilość: fałszu, nieszczęść, trupów i … groteski.

Granit z brylantami wystaje jakby z wody. Nieźle się to prezentuje, ale te brylanty są dość pretensjonalne i powiedzmy wprost: kiczowate. Ciekawe, ile kosztowałby ten stół pozbawiony tych brylantów…

Marcel Duchamp postawił pisuar na wystawie i tak ten pisuar stał się dziełem sztuki. Są różne sposoby aby nadać przedmiotowi wartość, niekoniecznie przez instalowanie brylantów. Trzeba mieć jednak nazwisko Duchamp i dostrzec w prozaicznym pisuarze kontrę dla wyniosłej sali muzeum. To czysty dysonans rozgrywany na wielu wymiarach. Do dzisiaj toczone są spory, ale my nie będziemy ich toczyć na temat zaprezentowanego stołu. Pokazujemy dość ciekawy obiekt i tyle.

Tak wyglądają z bliska brylanty w oprawie ze złota. No ale teraz zastanówmy się nad winem, jakie należy otworzyć i wypić przy tym stole. Ciężka sprawa. Ktoś rzucił pomysł, aby nie było to wino, a … golonka z piwem. Ciekawe co zaproponowałby Marcel Duchamp? Zatęchłe ostrygi z korkowym szampanem są dość schematyczne. Pozostańmy przy golonce z piwem. Stół powinien służyć do konsumpcji, a nie do perwersyjnych manifestów.


Ten stół jest diametralnie inny i nie pasuje do kolekcji  DUE – OLD WOOD FURNITURE – DINNER TABLES, którą zaprezentujemy we wrześniu w Londynie na targach 100%DESIGN. Nie będziemy przecież montować pereł w nasze blaty ze starego drewna.

Brak komentarzy - napisz pierwszy

poniedziałek, 4 Wrzesień 2017

Stół Ludwik XVI – cena 593 662,91 Euro #3

blog
Ten stół zdecydowanie odbiega estetycznie od dwóch poprzednich. Cena stołu dość zbieżna z poprzednimi. Ech, te końcówki, 91 centów… Stół powstał za panowania Ludwika XVI, króla ściętego na placu de la Concorde w 1793.

Czy ten stół ma coś wspólnego z rewolucją? Ma, gdy porównamy go ze stołem plebejusza z prostych desek, zbitych gwoździami do kupy. Stanie się wówczas dobitnym dowodem społecznych nierówności. Zobaczywszy takie komparacje, można nabrać rewolucyjnego zapału. Nierówności mają swoje emblematy. Dzisiaj są to wypasione jachty, kiedyś były stoły do jadalnego. Co czuł zbuntowany chłop, gdy wszedł z siekierą do pałacu markiza, gdzie stał taki stół? Mógł myśleć, że za rewolucyjny czyn trafił już teraz wprost do nieba, że sprawiedliwości stało się zadość.

Rewolucje przyrzekają przecież sprawiedliwość już za życia. Kościół nakazywał cierpliwie czekać na śmierć i zbawienie duszy w raju. To dość pragmatyczne podejście, zważywszy, że rolą plebsu jest przecież … praca i umartwianie. Bieda zbliża do zbawienia. „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19,24; por. Łk 18,25).

Przyglądając się zdobieniom można zadać sobie pytanie: czy coś jeszcze można dodać do tej ornamentyki? Mamy do czynienia ze skrajną wersją zdobień. Dalej jest już oniryczna niebiańskość, świętych obcowanie…


Widzimy biały marmur i barokowe złocenia. To klasyczny melanż krańcowego przepychu. Nie można już lepiej. Czy jest to nadmiarowość, przedobrzenie? Barok początkowo uznawano za estetyczną karykaturę Renesansu. XX wiek uznał barok, sankcjonował nadmiar. Dlatego można uznać ten stół za piękny, a nie kiczowaty.

Na dole, u podstawy stołu, wyrzeźbiono kosz pełen kwiatów, obok dwie pary tłuściutkich aniołków trzymających fujarki. Sielskość, anielskość. Nam jednak podoba się zdecydowanie bardziej stół z cynku prezentowany poprzednio. Cynkowy stół jest zdecydowanie bardziej rewolucyjny w formie, skoro już nawiązujemy do rewolucji.

A teraz poważne wyzwanie: jakie wino należy zaserwować, aby jakoś współgrało z tym stołem? Szampan? Ten pasował do poprzednio prezentowanego stołu z cynku. Po krótkim namyśle wskazanie jest jedno: wino z Sauternes. Może to być Chateau d’Yquem. Jakichś czas temu za 100 tys Euro sprzedano butelkę d”Yquem z 1787 roku. Cena wina jest odpowiednia. To także dobry rocznik. 2 lata przed rewolucją, kiedy to jeszcze biesiady przy tym stole były huczne i wesołe. A lud pokornie pracował i kłaniał się w pas. Powstał z kolan za dwa długie lata. Niebo nad Prowansją było podobnie szafirowe, a kury nadal znosiły jajka. Vive la France!

Tak w ogóle, należy zachować bezpieczny dystans do rewolucyjnych miraży, wstawania z kolan. Szwagier wygłosił dość przekonujący referat w tej kwestii. A przyczyną tych peregrynacji intelektualnych była oczywiście kontemplacja prezentowanego stołu z czasów Ludwika XVI. Należy zwracać uwagę na kontekst. Stoły mogą mieć coś wspólnego z rewolucjami.

Nie będziemy się inspirować jednak estetyką tego stołu. Coś zupełnie innego natchnęło powstanie kolekcji DUE – OLD WOOD FURNITURE – DINNER TABLES, którą zaprezentujemy we wrześniu w Londynie na targach 100%DESIGN.

Komentarzy: 2

poniedziałek, 28 Sierpień 2017

Stół z cynku – cena 438 606,46 Euro #2

obraz1

W ramach cyklu, prezentujemy drugi stół do jadalnego. Mocne uderzenie. Stół waży pół tony. Naliczyliśmy około 30 nóg. Wykonany jest z odlewu cynkowego z elementami drewna. Ten stół w sposób jednoznaczny obala stereotypowe podejście do stołu i kluczowej kwestii, że stół ma 4 nogi. Jak widać stół może mieć dowolna ilość nóg, które wcale nie muszą być instalowane symetrycznie. Istnieje przecież geometria nieeuklidesowa. Entropia jest powszechnym składnikiem rzeczywistości i nielicznymi wyspami uporządkowania we wszechświecie, które człowiek z mozołem organizuje na ziemi, a upływ czasu dekomponuje i sprowadza do bardziej uzasadnionego nieporządku. Aż w końcu wszystko się rozpadnie…

Stół zaprojektował John Brevard, który zajmuje się projektowaniem biżuterii. Po dłuższym namyśle można dopatrzeć się jakichś podobieństw pomiędzy tym stołem, a biżuterią, np. broszką…

To blat stołu, który prezentuje się z góry jak abstrakcyjny obraz. Gdyby nadać mu sugestywny tytuł, to byłby prawdziwy spin. My rzucimy pomysł tytułu … Śmierć lodowca.

Taki stół wymaga jednak jadalni o powierzchni minimum 100 metrów kw. Ale dostrzegamy także pewną koincydencję, ponieważ ci którzy mają taką powierzchnie salonu-jadalni, mają także adekwatną wydolność finansową. 438 tys. euro to jednak znacznie mniej niż 708 tys. za stół hiszpański. Uważamy, że ten stół prezentuje się także lepiej, no i jest znacznie bardziej spektakularny. Można nawet stwierdzić, że to jest modernistyczna rzeźba przedstawiająca stół.

W przypadku tego stołu użytkowość i sztuka spotkały się gdzieś w połowie drogi.

To ujęcie bardziej prezentuje użytkowość tego obiektu jako stołu. Zachęca nawet aby przystawić krzesła i zasiąść do biesiady. My, od pewnego czasu, zastanawiamy się nad stosownym winem, jakie należałoby spożyć przy takim stole, powiedzmy jako aperitif. Tym razem nie mamy wątpliwości, że powinien to być dobrze schłodzony szampan o wysokiej mineralności, dobrze nagazowany drobnym bąblem powodujący dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa, do kości ogonowej.  Szampan powinien spoczywać w pojemniku z lodem… A tak w ogóle, to przy tym stole mogłaby spożywać posiłki i popijać lodowego szampana Królowa Śniegu z baśni Andersena.

 

To powyższe ujęcie jest dobre, stół wyraźnie pozuje, szykuje się do skoku. Widzimy całą potęgę i majestatyczność jadalnego stołu… Uff!

Ten stół mógłby być nawet elementem kolekcji DUE – OLD WOOD FURNITURE – DINNER TABLES, którą zaprezentujemy we wrześniu w Londynie na targach 100%DESIGN. Mógłby być, gdybyśmy zaprojektowali jego drewnianą mutację. Wyobraźmy sobie tylko: stare drewno dębowe, popękane krokwie, sczerniałe, wymęczone przez czas i wydarzenia, które były ich udziałem. Do tego trzynaście nóg, aby perwersyjnie zaklinać szczęście dla biesiadników. Cenę także skalkulowalibyśmy niżej, 100 razy niżej niż jego cynkowy brat-pierwowzór.

1 Komentarz

wtorek, 22 Sierpień 2017

Hiszpański stół – cena 708.633,93 EURO #1

blog1

Pisaliśmy o zjawiskowych piwniczkach winiarskich, pisaliśmy o malarstwie, rzeźbach, obiektach, architekturze winiarskiej, no i oczywiście o winach. Tym razem napiszemy coś o stołach, szczególnych stołach. Postaramy się przy okazji nawiązywać także do wina. Wszak stół mocno wiąże się z winem, potrawami i biesiadą. Owszem nie bezpośrednio, ale jest to dość zaawansowana konwergencja … pośrednia.

W tej zdumiewającej cenie zakupu prezentowanego stołu zastanawia końcówka – 93 centy. Hipermarkety często stosują ceny kończące się na cyfrę 9, nawet 99. Tutaj mamy 93. Jest blisko, ale jednak do liczby całkowitej brakuje całe 7 centów. W dalszej części cyfry ceny stołu zastosowano jeszcze dwie trójki. One tworzą końcówkę ceny 33 euro. Ta końcówka i te 93 centy sugerują wprost niezwykle precyzyjną kalkulację kosztów i marży. Przy tak dokładnej kalkulacji nie jest możliwe oszustwo i mistyfikacja. To jednoznacznie zachęca do zakupu tego stołu. (Staramy się unikać sarkazmu.) Niestety są jeszcze 4 cyfry poprzedzające. Cyfrę 6 możemy zrozumieć, a nawet ona nie dziwi.

Nie możemy jednak zgodzić się z cyfrą 8, gdyby w to miejsce wstawiono 1 albo 2, góra 3,  ale z 8 nie możemy się zgodzić. Kolejna cyfra 0 ma łagodzić naszą irytację, ale to mała pociecha, ponieważ poprzedza ją cyfra 7. Całość składa się na „okrągłą” sumkę 708 633,93 EURO. W dzisiejszym kursie euro daje to kwotę 3 031 128,15 zł. Za taką kwotę można kupić niezłą willę na Saskiej Kępie, w pełni wyposażoną.

Dla tych, którzy nie wierzą w rynkowe zaistnienie ceny stołu publikujemy link TUTAJ.

Znajomy szwagra oświadczył, po nie tak długim namyśle, że nie zakupiłby nigdy stołu do jadalnego, którego koszt przekroczyłby 3000 euro. Odgadywanie możliwie wysokiej ceny stołu skończył bodaj na kwocie 10 tys. euro. Gdy dowiedział się o cenie hiszpańskiego stołu zareagował sekwencyjnie. Na początku stwierdził, że to jest niemożliwe. Potem, że to z pewnością pomyłka w cenie. Następnie zaczął się śmiać, a jego śmiech przeszedł w zirytowane chrząkanie. Po czym się rozłączył suchym cześć, bo była to rozmowa telefoniczna. Domyślamy się, że chciał zaprotestować.

Tak, to jest rzut blatu. Dla każdego stołu blat jest kluczową sprawą. To chyba dość spory blat. Sprzedawca nie uznał za konieczne podania wymiaru tego blatu. Przy takiej cenie stołu jego wymiary nie mają znaczenia. Co ma znaczenie jest oczywiste.

Czy ta transakcja jest w istocie zakupem stołu? Chyba jednak nie. Stół to pretekst. Nam się wydaje, że kluczowym składnikiem tej transakcji jest zakup … ceny. To tylko pozorna sprzeczność i niedorzeczność. Jakże można kupować cenę płacąc tę cenę właśnie? To tautologia, masło maślane. Ale tę sprzeczność można prosto obalić. Nabywca tego stołu mógł kupić ten stół właśnie dlatego, że tyle kosztuje. Wtórnym może być jego rzeczywista wartość i pochodzenie, chociaż ono może być niby transparentną motywacją zakupową.

Kupując taki stół nabywa kilka innych rzeczy przy okazji. Udowadniamy, że nas na taki stół stać. To zasadnicza sprawa. Manifestujemy nonszalancję w stosunku do pieniądza. Ba, pokazujemy nasze nietuzinkowe pojmowanie wartości materialnych, a w istocie niematerialnych. Tak, wiele można wycisnąć z takiego zakupu. Złośliwi będą mówić o kabotynizmie, snobizmie, itp. Nam daleko jest do entuzjazmu, ale staramy się zrozumieć, próbujemy objaśnić. Wróćmy jednak do samego stołu…

Sprzedawca poinformował o tym, że stół jest hiszpański i został wykonany w XVII wieku, dodał: „Złotego Wieku”. Obrazki przedstawiają sceny z życia Don Kichota. Onegdaj pisaliśmy wiele o Don Kichocie TUTAJ.

10 scen z bogatego żywota Don Kichota to z pewnością za mało, ale nie sposób przecież streścić całej powieści na balacie o wymiarach 10-3m. Dzięki tym zdobieniom można bez żadnych wątpliwości powiedzieć, że jest to prawdziwie hiszpański stół.

Tutaj widzimy zbliżenie rogu stołu i jedną ze scen, na której Don Kichot spada z konia. Już wtedy kpiono i szykanowano poczciwego Don Kichota. Ale na tym zdjęciu zauważyć można, że kantowania stołu są lekko uszkodzone w kilku miejscach. Zakładamy, że nie możliwa jest konserwacja tego stołu, którą można przeprowadzić kosztem obniżenia ceny tego obiektu. Nie posądzamy sprzedawcy o chciwość.

Zainteresowaliśmy się informacją o hiszpańskim złotym wieku. W Polsce też mieliśmy Złoty Wiek, tylko gdy u nas się zakończył, to rozpoczął się w Hiszpanii. Znaczenie wówczas w Hiszpanii miał ród Habsburgów, a to jakoś wiąże się z Polską, w której Habsburgowie także mieli przez wieki duże wpływy przez wieki.

To właśnie w XVII wieku tworzyli: Cervantes, Velazquez, El Greco, Morales. Może nawet te obrazki na stole namalował sam Velazquez, to jakoś usprawiedliwiałoby cenę tego stołu.

Może nawet sprzedawca szykuje taką niespodziankę, że po zakupie stołu dowiadujemy się, że to unikalne ryciny wykonał Velazquez, a stół jest w istocie przeceniony z 2 mln euro. To byłaby zaskoczenie i prawdziwa nonszalancja sprzedającego, który ukrywa rzeczywistą wartość sprzedawanego przedmiotu, aby zrobić niespodziankę kupującemu ex post. Zapewne takie zwyczaje handlowe zdarzają się w transakcjach pomiędzy aniołami w zaświatach. Zejdźmy jednak na ziemię.

Pokażemy jeszcze nogi stołu

Może takie rzeczy wówczas w XVII w. były trudniejsze do wykonania, ale dzisiaj każda szanująca się stolarnia ma takie tokarki i strugi do obróbki drewna i jest w stanie łatwo i szybko wykonać takie nogi stołu. Nie można powiedzieć, że te nogi są nieestetyczne, owszem są ładne, ale…

Na koniec zastanówmy się jakie wino wypilibyśmy jako pierwsze tuż po zakupie takiego stołu. Wyobraźmy sobie, tragarze wnoszą stół do jadalnego. Stół stoi, patrzymy na niego, podziwiamy, dotykamy, patrzymy na rachunek…

Pierwszą butelką mógłby być szampan, ale to byłoby dość schematyczne posunięcie. Ktoś dodałby, że powinna to być jakaś droga cava. No, może. Kusi nas jednak, aby otworzyć coś perwersyjnego. Przychodzi do głowy wino z dyskontu, w promocji za 19,99 zł. Po zakupie takiego stołu można nabrać motywacji do oszczędzania. Ale wtedy najlepsza będzie woda z lodem.

Można także stwierdzić, że skoro kupiło się … akwarium, to i rybki są potrzebne. Vega Sicilia z rocznika 1989 roku to dobry wybór. Nam przyszedł do głowy pomysł, aby otworzyć wino Jacobus, prezentowaliśmy to wino kiedyś. Pozostańmy przy tym wyborze, ze względu fakt, że producent tego wina – Bodega Comenge – także usiłował nadać dodatkowy wymiar winu Jacobus. Wartość dodana to jest to, co łączy stół i wino Jacobus. Sugerujemy przeczytać tekst TUTAJ.

Na koniec wyjaśnimy, dlaczego piszemy o stołach do jadalnego. Jedziemy we wrześniu na targi do Londynu 100%Design z naszą nową kolekcją stołów. Mamy zamiar zabłysnąć z tą kolekcją DUE – OLD WOOD FURNITURE – DINNER TABLES. Ceny naszych stołów będą znacznie niższe niż tego prezentowanego. Prawie 1000 razy niższe. To już zachęca do zakupu. Od dzisiaj przyjmujemy zamówienia.

Brak komentarzy - napisz pierwszy

poniedziałek, 5 Czerwiec 2017

Powrót do AUTENTYCZNOŚCI

blog

To jest autentyczny dąb. Z drewna dębowego robi się beczki. Wino leżakuje w beczkach. Wino wypija się. Po kilku latach winiarze wymieniają beczki. Z beczek po winie DUE wytwarza meble. To cykl istnienia i dematerializacji.

Pobyt DUE na targach w Dubaju i reakcja odwiedzających na projekty DUE sprowokowały nas do głębszego namysłu nad tym: czym jest produkt, dokładniej: kiedy rzecz staje się produktem. Chodzi o szerszy wymiar sprawy. Dotyczy on nie tylko mebli, ale wina także. W zasadzie wszystkiego co jest sprzedawane.

Jaka jest immanentna cecha, sens produktu? Samo pojęcie „produkt” wymaga zdefiniowania. Rzecz staje się produktem, jeżeli jest wytworzona intencjonalnie, aby ją sprzedać, czyli poddać grze rynkowej. To taka nasza definicja, prawie dobra.

Idźmy jednak od początku i spróbujmy określić cezury, przez które przechodził transformację produkt, towar. Ludzie potrzebowali różnych rzeczy, które pozwalały im żyć, czy przeżyć. Pewni ludzie zaczęli się specjalizować w wykonywaniu wybranych przedmiotów, potrzebowali też inne. Na tej podstawie powstał handel wymienny. Potem do wymiany towarowej służył kruszec, jeszcze później pieniądz.

Produkty, towary pierwotnie posiadały autentyczną użyteczność wynikającą z naturalnych potrzeb człowieka. Produkowano rzeczy piękne, ale i one miały zaspokoić naturalną i autentyczną potrzebę obcowania z pięknymi rzeczami, dziełami sztuki.

Produkowano także meble i wino. Teraz można zadać sobie pytanie o podstawową użyteczność tych dwóch różnych bytów. Meble służyły do siedzenia – krzesła; konsumowania – stoły; przechowywania – szafy; spania – łóżka. Mogły się odnosić do istoty użyteczności, siedzenia, spania, jedzenia, itd. Można także nadać artystyczną formę tym przedmiotom, stawały się wówczas sztuką użytkową.

Wino służy do biesiadowania, trunek jako towarzyszący jedzeniu. Ważną funkcją, a może nawet podstawową jest wprowadzanie mózgu w przyjemny rausz. Wino zawiera alkohol i on jest kluczowym składnikiem wina, oprócz ważnego smaku.

Umiejętnie sfermentowany sok z winogron staje się czymś więcej niż tylko alkoholem posiadającym smak winogron. Oczywiście, może być tylko winem, jak krzesło tylko krzesłem umożliwiającym siedzenie. Można jednak zrobić tak wino, że wykracza daleko poza podstawowe granice, które konstytuują jego istotę. Wino może stać się także swoistym dziełem sztuki, podobnie jak umiejętnie zaprojektowany i wykonany stół.

Wino i stoły mogą zostać wykonane aby je wymienić, sprzedać. W taki sposób stają się towarami. Przez długie wieki wykonywał je rzemieślnik, winiarz. To tworzyło jego indywidualizację, jego unikatowość. W ten sposób zaistniała AUTENTYCZNOŚĆ produktu. Ona powstawała w sekwencji: potrzeba, wytworzenie, rzecz, wymiana, produkt.

Autentyczność wynika z indywidualnego aktu tworzenia będącego odpowiedzią na indywidulaną potrzebę. Autentyczność wynika z prawdy, rozumianej jako zgodność indywidualnych pragnień i ich realizacji.

Nadszedł wiek XX. To wtedy wymyślono, że należy kreować potrzeby i pragnienia, które do tego czasu nie istniały. Taka jest geneza marketingu. To odwróciło dotychczasowy porządek. Potrzeba nie wynikała z potrzeb i skłonności. Okazało się, że potrzebę można wymyślić, lansować, aby potem ją zaspokajać. Tak powstało społeczeństwo konsumpcji. Ona mogła wyzwalać poprzez likwidowanie ograniczeń. W XX wieku konsumować mogli wszyscy, a nie tylko bogaci.

Konsumpcja wiąże się z umasowieniem potrzeb. To stworzyło masową produkcję i standaryzację produktów. W pierwszej połowie XX w. powstała taśma produkcyjna. Pamiętamy Charlie Chaplina pracującego na taśmie w filmie niemym.

Standaryzacja zabija indywidualizację, na której opiera się autentyczność. Umasowienie potrzeb i produkcji wymaga standaryzacji. Pamiętamy słynny samochód Forda, który był produkowany i sprzedawany w jednym standaryzowanym modelu i wyłącznie czarny.

Dzisiaj masowym meblem jest produkt pewnej szwedzkiej firmy, ale i wielu innych, które są podobne do siebie. Mówi się też o winie przemysłowym, marketowym, które wytwarza się z myślą o przeciętnym konsumencie. Jego smak jest standaryzowany, a cena jest niska – „do trzech dych”.

Aby zrozumieć proces rozwoju kapitalizmu należy powrócić do lat 60-tych ubiegłego wieku. Wtedy umasowienie i standaryzacja towarów poddane były istotnej krytyce. Przyjmowała ona wówczas formę krytyki mieszczańskiej konwencji i mentalności. Twierdzono, że ta konwencja zabija prawdę i zachwaszcza relacje międzyludzkie. Rewolucja obyczajowa 1968 z tego właśnie wynikała.

Krytyka umasowienia i standaryzacji dotyczyła także produktów i tęsknoty na autentycznością, która została utracona poprzez uniformizację i zacieranie się różnic pomiędzy istnieniami – przedmiotami i ludźmi. Produkcja masowa stała się symbolem złego gustu. Obiekty stały się doskonale identyczne, należały do jednej serii.

Punktem wyjścia masowej produkcji było umasowienie pragnienia. Takie cuda mogły zdziałać marketing i reklama działające w przestrzeni wszechobecnych mediów. To była czysta interwencja w sferę ducha, tę najbardziej intymną i niepowtarzalną stronę człowieka. Umasowienie pragnienia stanie się już w latach 60-tych, a także obecnie przedmiotem krytyki.

Takie jest źródło obiektów i realizacji DUE. Unikalność, ekologiczność, indywidualizacja. Powrót do rękodzieła. Forma czerpiąca inspirację z geometrii i natury. To jest powrotem do AUTENYCZNOŚCI. Produkt staje się wyrobem, nie jest produkowany, a wytwarzany. Indywidualizacja zastępuje standaryzację. Wyrób jest wytwarzany bezpośrednio przez człowieka, a nie przez maszynę w powtarzalnych cyklach produkcyjnych.

Materiał do wytwarzania wyrobów DUE jest pozyskiwany bez szkody dla natury. DUE znajduje go na śmietniku, ściślej: w spalarni. Drewno, które kiedyś służyło zamiast zostać zdematerializowane uzyskuje nowe życie. To ocalenie nadaje wyrobom DUE dodatkowy kontekst. Postępująca entropia zostaje zatrzymana. Istnienie i byt może trwać. Coś nie zamienia się w nic. W wymiarze metaforycznym: życie wygrywa ze śmiercią. Ocalenie staje się początkiem aktu tworzenia, w którym uczestniczy bezpośrednio konkretny człowiek – wytwórca, rękodzielnik. Ocalony materiał i twórca determinują autentyczny byt.

Logo DUE nie jest korporacyjnym i rynkowym znakiem rozpoznawczym, a symbolem zerwania z umasowieniem pragnień i standaryzacją produkcji.

Producenci wina wychodzą z podobnych założeń. Wino chce także sięgać do źródeł, do natury, do winnicy i wprost do owocu, jego czystości. Indywidualność powinna wynikać z ekspresji natury. Winiarz staje się akuszerem autentyczności, a nie sprawnym konstruktorem akceptowalnego powszechnie smaku. Ta korporacyjna standaryzacja smaku jest oparta o pragnienia przeciętnego konsumenta. Przy czym te pragnienia zostały także wykreowane i ogłoszone jako dobre i powszechnie akceptowalne, co ma potwierdzić, że są dobre. To sprytne wykorzystanie stadnego syndromu człowieka – konsumenta.

Butikowa, rzemieślnicza produkcja obejmuje kolejne sfery wytwarzania. W poszukiwaniu utraconej autentyczności… To dobrze, że inżynieria marketingu umasawiająca pragnienia konsumentów jest w odwrocie.

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Starsze posty