niedziela, 5 Marzec 2017

3 butelki z Rioja

blog

Myślimy o winie z Rioja. Decydujemy się na wino z Rioja. Otwieramy wino z Rioja. Pijemy wino z Rioja. Degustujemy wino z Rioja. Oceniamy wino z Rioja. Zachwycamy się winem z Rioja. Kolejny raz. W ostatnim okresie otworzyliśmy kilka bardzo dobrych butelek z Rioja. Nadrabiamy zaległości. Dzieje się tak dzięki szwagrowi i Don Alberto. To oni rzucili wyzwanie. Na początku zachowywaliśmy pewien dystans, który powoli zamieniał się w zaskoczenie, a ostatecznie w umiarkowany zachwyt. Istnieje taki stan ducha. Wszak nie należy poddawać się zupełnie namiętności. Neofityzm wypacza doznania, jak każda skrajna emocja.

Otworzyliśmy 3 flaszki. Decydował szwagier. Don Alberto był prawdopodobnie jego cichym doradcą. Przybyliśmy na degustację i wiedzieliśmy, że będziemy kosztować wino z Rioja. Szwagier oznajmił, że pośród tych trzech butelek będzie jeden szczególny 200 Monges Seleccion Especial wyprodukowany w 2005 przez Bodega Vinicola Real. To pomnikowa reserva.

Mieliśmy degustować, jak zwykle, w półciemno. Trzy sesje, dwie półciemne i ostania jasna i forum dyskusyjne. Przy półciemnych próbach jest rotacja kieliszków, odgadywanie pozycji, ocena wina. Zawsze temu wszystkiemu towarzyszy pewien stres. Szwagier, jako mistrz ceremonii, nie jest zbyt przyjazny. On wymaga koncentracji, pietyzmu, no i formy degustacyjnej. Kto nie odgaduje zmienionych pozycji kieliszków – pomiędzy sesjami – naraża się na ostracyzm; jego oceny wina w zasadzie się nie liczą.

Szwagrowe degustacje mają coś wspólnego z klasówkami z młodości, egzaminami semestralnymi ze studiów. Gęsie skórka i zimny pot po plecach, to częste uczucia. Ale to wszystko wynagradza zawsze aromat i smak wina. Można się zblamować, ale przy okazji użyć.

Wiedzieliśmy, że w degustacji weźmie udział osławione 200 Monges, więc wskazanie tego wina nie powinno być trudne. Po prostu, wykosi inne wina. Gdyby tak było, że szwagier postawi na stół 200 Monges i dwie, choćby najlepsze, butelki zakupione w dyskontach, to wszystko byłoby łatwe. Wskazujemy 200 Monges, resztę  możemy pomylić. Szwagier niczego nie ułatwia; dołożył do 200 Monges dwa wspaniałe tytuły:

Reserva Carravalseca reserva 2003, Bodegas Primicia,


Portalon 2009, Bodegas San Martin de Abalos.

To istotnie skomplikowało sprawę, ale paradoksalnie także ułatwiło. Ten kto nie wskaże dwukrotnie kieliszka z 200 Monges będzie jakoś usprawiedliwiony. W końcu pomyli 200 Monges ze znanymi realizacjami. Szwagier często pokazywał nam butelkę Carravalseca Primicia, zapowiadał, że ją kiedyś otworzymy, jak przyjdzie czas. Została otwarta wraz z 200 Monges. Portalon także nie pojawił się przypadkowo. Tę butelkę szwagier posiadł przy udziale Don Alberto. Ale domyślaliśmy się, że 200 Monges miała podobną proweniencję.

Degustację rozpoczęliśmy klasycznie, od badania aromatów. W pierwszym kieliszku czuliśmy coś zielonego i kwiatowego, ale także wanilię. Czerwone owoce także wyczuliśmy, szczególnie porzeczkę. Ta kwiatowość mogła być tropem kupażu, jakim był Portalon, zawierał 15% Viura. Ciekawy aromat, ale prawdziwie zaskoczył nas bukiet wina z drugiego kieliszka. Zupełnie inny, żywszy z wyraźnym kontekstem siana i słomy, a także lekkiej skóry. Z owoców rozpoznaliśmy czereśnie. Gdzieś w tle majaczył zapach lekkiej lukrecji. Ktoś nawet rzucił, że wyczuwa mleko. Ten kontekst skóry wskazywałby, że jest to najstarsze wino, czyli Carravalseca. Dedukcja to znaczna umiejętność degustatorów, ale może także srogo zawieść.

Jednak prawdziwe zaskoczeni byliśmy aromatem trzeciego wina. Uderzyła nas koncentracja aromatu wskazująca, że będzie to wino ciężkie, złożone. Jednak ten aromat nie był taki wyraźny jak w poprzednim winie, był niby wyraźny, ale jakby elegancko wycofany, wyrafinowany, dyskretny. To są niby sprzeczności, bo jakże może aromat być równocześnie wyraźny i wycofany, a przy tym skoncentrowany i dyskretny? Tak czuliśmy i to nas właśnie zafascynowało.

Dyskrecja aromatu, to niewątpliwa jego zaleta. Nie może być tak, że po otworzeniu wina, nalaniu do kieliszków czujemy w całym pomieszczeniu wyraźny aromat. Taka rozrzutność jest podejrzana i w istocie trywializuje wino. To się zdarza, gdy otworzymy tani, nowoświatowy merlot, który został przygotowany w laboratorium do takich występów.

To trzecie wino oferowało prawdziwą plątaninę aromatyczną tworzącą monumentalny bukiet. Warto wspomnieć o: wiśniowej ziemistości, smolistości z nutą sadzy, leśnych jagód i ciemnej śliwki, wanilii i cynamonie. Pewnie można się doszukać także innych kontekstów, bo to prawdziwie złożony aromat. My nie będziemy epatować wymienianiem kolejnych kontekstów aromatu, bo popadniemy w pretensjonalność, jak pewien francuski degustator, który doszukał się podobno 62 aromatów w Chateau Lafite. My poprzestaliśmy na siedmiu motywach, ale nie nam się mierzyć z francuskimi degustatorami (w Polsce też podobno się już tacy pojawili). Szwagier doszedł do jedenastu…

Skosztowaliśmy pierwszego wina. Aromat doskonale wprowadził smak, jedna rzecz, która nas zdziwiła, to mineralność a w sumie wulkaniczność. Wyraźniej w smaku czuliśmy wanilię, ale także owocowość. Właściwa kwasowość dynamizowała wino. To dobre wino, ale mieliśmy pewne zastrzeżenie do niego. Czegoś w nim brakowało, ale trudno powiedzieć czego. Nie można w żaden sposób czegoś mu zarzucić, ponieważ było bardzo dobrze zrobione. Takie spostrzeżenie sformułowaliśmy już po skosztowaniu trzech win, ale to nie może dziwić. Pisaliśmy ostatnio relatywizmie

Zajęliśmy się winem drugim. Tak, tym z żwawym aromatem, który zachęca wręcz do wzięcia sporego łyka. Tak uczyniliśmy właśnie. Pierwsze wrażenie, to gładkość. Drugie, to kłująca kwasowość, może nawet ciut za mocna. Trzecie, to duża dynamika i intensywność. Potem długość i owocowy finisz. Wspaniale się piło to wino. Ono naprawdę wciągało, czarowało. Było dojrzałe, odpowiednie do otwierania i raczenia się nim. Wydawało nam się, że nic nas lepszego nie może spotkać tego degustacyjnego wieczoru.

Skosztowaliśmy trzeciego wina, tego z dyskretnie skoncentrowanym aromatem i wieloma motywami. No cóż, wszystkie wrażenia aromatyczne eksplodowały, zostały adekwatnie wzmocnione w ustach. Mieliśmy wrażenie wprost piętrowego smaku, który skanalizował się krwistą, wiśniową końcówką. Ktoś nawet rzucił, że czuje krew byka.

Jak smakuje krew z byka, tego nie wiemy. Ale to wino może być humanitarnym substytutem corridy. Ono oferuje to, czego nie jest w stanie zaoferować nawet osławiony matador Manolete. Wyimaginowane, ale sensualne przeżycie dosłownie krwawej corridy jest wskazane w XXI wieku, wieku zwierząt, byków także. To wino ma szanse zmienić hiszpańską tradycję i stać się instand classic. Tak, to było wino 200 Monges Sellecion Especial 2005. To prawdziwie monumentalne wino. Fascynowała jego długość i zmieniające się układy smaków, jak w kalejdoskopie. Uznaliśmy zgodnie, że to wino powinno się pić wyłącznie solowo, bo niepodobna przerwać tej feerii smakowej nawet kęsem najlepszego steku.

Po wypiciu trzeciego wina zapadło milczenie. Szwagier zaserwował nam muzyczną oprawę i zabrzmiała The Magician Manuela de Falla, a zaraz potem My Spanish Heart Chick Corea. Milczeliśmy, słuchaliśmy muzyki, czując ciągle smak 200 Monges. Takie stany mogą się zdarzyć podczas buddyjskiej medytacji. Ona jest bezpłatna, ale medytacja degustatora sporo kosztuje; 200 Monges nie sprzedają w dyskontowych promocjach.

Wszyscy zebrani bezbłędnie wskazali najlepsze wino, nikt nie pomylił pozycji kieliszków. Oceny wina sprowadzały się do wskazania drugiego i trzeciego miejsca. Partalon czy Carravalseca? Były kontrowersje, ale jednak większość wskazała na Carravalseca. Ale to wina podobnej klasy. Najlepszym dowodem na to jest to, że byli tacy, którzy je pomylili w kieliszkach w ciemno. Krótko mówiąc: te dwa wina były właściwym suportem dla 200 Monges.

Gdzie można zakupić te wina? Primicia można kupić w Polsce. Kondrat sprzedaje wina tego producenta, ale co do cen, to nie jesteśmy ich pewni, ze względu na raczej wysokie marże. Nie znaleźliśmy tam Carravalseca reserva. W sklepie firmowym bodegi można kupić Carravalseca  reserva za 24 euro. Partalon można kupić w www.viniteranio.pl za 111 zł. Nie znaleźliśmy tego wina w winesearcher, więc nie można porównać ceny, ale viniteranio stosuje dobre ceny, europejskie marże, więc można to wino tam właśnie kupić. 200 Monges także można kupić w viniteranio, ale teraz nie mają go w sprzedaży. Można je natychmiast kupić w znanym hiszpańskim sklepie http://www.gourmethunters.com/ za 192 zł z rocznika 2005.

DUE

One Response to “3 butelki z Rioja”

  1. JohnFanta pisze:

    Due,
    My już kiedyś rozmawialiśmy o boxingu i jak się skończyła dyskusja to dobrze wiemy.
    Nie będę przypominał.
    Nie tak dawno temu w słynnym Las Vegas odbyła się bardzo ważna i długo oczekiwana w świecie boksu walka.
    Floyd Maywaeather Junior Vs Manny Pacquiao.
    Pięć lat negocjacji najlepszych promotorów przyciągnęło wielkich sponsorów i położyło na stole ogromne pieniądze. Cztery tytuły Welterweight, cztery różne pasy czekały na zwycięzcę walki stulecia. Bilety na pojedynek osiągnęły niebotyczne ceny, 1500$ za pojedyńcze wejście na arenę, 250tys$ za fotel w strefie VIP. Pomimo ogromnych oczekiwań nie udało się jednak zadowolić zebranej publiczności, bowiem jeden z championów zamiast zmierzyć się z przeciwnikiem twardo na pięści uprawiał atletyczną ucieczkę po ringu.
    Due,
    Szwagier niestety nie dał wielkich szans rywalom 200 Monges.To nieetyczne, nie do przyjęcia. Złożymy wkrótce reklamacje gdzie należy.
    W pięknym pojedynku trzeba równych sobie graczy by ocenić właściwie stal walki każdego.

Dodaj komentarz